Taormina na pierwszy wyjazd na Sycylię – co zobaczyć, gdzie nocować i czy to dobra baza?
Jak dostać się do Taorminy z lotniska
Autobus z lotniska – najwygodniejsza opcja przy dziennych lotach
Taxi lub prywatny transfer – wygoda, ale za większe pieniądze
Pociąg – opcja, ale nie do końca wygodna
Wynajem auta – dobry pomysł, ale nie dla każdego
Nasz wybór
Gdzie nocować w Taorminie i jaką bazę wybrać
Centrum czy okolice plaży?
Nocleg w centrum Taorminy
Nocleg przy plaży
Kiedy jedziesz, ma znaczenie
Nasz nocleg
Co zobaczyć w Taorminie Nasz plan zwiedzania
1. Porta Messina
2. Termy San Pancrazio i Chiesa di San Pancrazio
Zanim jednak przejdziecie przez bramę i wejdziecie na główny deptak Corso Umberto, warto na chwilę się zatrzymać i… odwrócić o 180 stopni.
Łatwo przejść dalej, nawet nie zauważając, że dosłownie kilkadziesiąt metrów obok znajduje się mniej oczywisty, ale bardzo ciekawy fragment miasta.
Schodząc lekko w dół, traficie na Termy San Pancrazio, czyli pozostałości starożytnych łaźni, których historia sięga czasów rzymskich.
To miejsce nie jest tak oblegane jak główne atrakcje miasta, dzięki czemu można tu na spokojnie podejść bliżej i zobaczyć fragmenty dawnych murów oraz konstrukcji, które przez lata były ukryte i dopiero stosunkowo niedawno zostały ponownie odsłonięte.
Tuż za nimi znajduje się Chiesa di San Pancrazio, czyli kościół poświęcony patronowi Taorminy.
Co ciekawe, został on wzniesiony na ruinach antycznej świątyni, co dobrze pokazuje, jak w tym miejscu przenikają się różne epoki. Sam budynek jest dość niepozorny z zewnątrz, ale ma swój spokojny, lokalny klimat, zupełnie inny niż bardziej reprezentacyjne świątynie w centrum.
3. Piazza Vittorio Emanuele II (Piazza Badia)
4. Palazzo Corvaja
5. Chiesa di Santa Caterina d’Alessandria
6. Odeon Rzymski (Odeon Romano)
7. Teatro Antico di Taormina
8. Villa Comunale di Taormina
9. Piazza IX Aprile
10. Spacer Corso Umberto do Piazza Duomo
Najbardziej przyciągają uwagę kolorowe donice w kształcie ludzkich głów, nazywane „teste di moro”. To nie jest przypadkowy wzór, tylko nawiązanie do starej sycylijskiej legendy o miłości, zazdrości i zdradzie.
Według niej młoda kobieta zakochała się w mężczyźnie z dalekich stron, a gdy odkryła, że ma on rodzinę, w przypływie emocji ścięła mu głowę i wykorzystała ją jako donicę na rośliny.
Z czasem historia ta przerodziła się w symbol i dziś takie ceramiczne głowy, przedstawiające księcia i księżniczkę, można spotkać praktycznie w całej Taorminie.
To właśnie przy Corso Umberto znajdziecie najwięcej takich sklepów, od małych, rodzinnych pracowni po bardziej eleganckie butiki.
Nawet jeśli nie planujecie zakupów, warto zajrzeć do środka chociaż na chwilę, bo same ekspozycje robią wrażenie.
Centralnym punktem placu jest Duomo di Taormina, czyli średniowieczna katedra z XIII wieku. Już na pierwszy rzut oka wyróżnia się swoją surową, kamienną bryłą, która bardziej przypomina niewielką fortecę niż klasyczny kościół. To charakterystyczne dla tego okresu, kiedy budynki sakralne często pełniły również funkcje obronne.
Fasada katedry jest stosunkowo prosta, bez dużej ilości zdobień, co mocno kontrastuje z barokowymi kościołami, które mijaliście wcześniej. Wnętrze jest równie stonowane, ale zachowuje swój historyczny charakter i daje wyobrażenie o tym, jak wyglądała Taormina w czasach średniowiecza.
Spacer kontynuujecie dalej w stronę Porta Catania, czyli drugiej historycznej bramy miasta, która zamyka starówkę od południa.
Dopiero stąd naturalnie przechodzicie do kolejnego etapu zwiedzania, czyli zejścia w stronę wybrzeża.
11. Belvedere di Via Pirandello
12. Scalinata per Taormina
13. Isola Bella i plaża u jej podnóża
14. Funivia Taormina – powrót na górę
Castelmola zwana siostrą Taorminy
Pieszy szlak z Taorminy do Castelmoli
Zamek Castelmola
Przerwa w drodze
Podejście do Castelmoli
Castelmola – spacer po miasteczku
Bar Turrisi
Powrót do Taorminy
Gdzie i co zjeść w Taorminie i okolicach
Śniadanie w Taorminie i BAM BAR czyli klasyka w wersji sycylijskiej
W sezonie tworzą się tu spore kolejki, a stoliki są zajęte praktycznie przez cały dzień.
My byliśmy tam wcześnie rano, jeszcze przed naszym wyjazdem na dalsze zwiedzanie, i udało się spokojnie usiąść.
Zamówiliśmy granitę truskawkową i kawową. Ja wybrałem kawową, Małolata truskawkową i trzeba przyznać, że obie były świetne, ale truskawkowa zrobiła największe wrażenie. Smak był intensywny, naturalny i naprawdę trudno było uwierzyć, że to coś tak prostego może smakować aż tak dobrze.
Warto też wiedzieć, że BAMBAR nie jest miejscem, gdzie zamówimy klasyczne śniadanie typu jajecznica czy tosty. To lokal wyspecjalizowany w granicie i deserach.
Zdarza się, że turyści przychodzą z innymi oczekiwaniami i po chwili wychodzą, szukając czegoś bardziej „hotelowego”. My widzieliśmy taką sytuację na miejscu i szczerze mówiąc, trochę szkoda, bo to właśnie tutaj serwowane jest coś, co naprawdę definiuje sycylijskie śniadanie.
W ciągu dnia, szczególnie później, miejsce jest już mocno oblegane. Stoliki są zajęte, a przy barze robi się tłoczno, więc jeśli chcecie spróbować BAMBAR w spokojniejszej wersji, najlepiej przyjść rano.
Andreas Restaurant - Przypadkowy lunch z gwiazdką Michelin w Taorminie
Są takie miejsca, do których trafia się zupełnie przypadkiem a które później zostają w pamięci na dłużej. Tak właśnie było z Andreas Restaurant, położoną przy Via Bagnoli Croci 88, tuż naprzeciw wejścia do Villa Comunale di Taormina.
Tego dnia w ogóle nie mieliśmy jej w planie. Spacerując po Villa Comunale di Taormina stwierdziliśmy, że pora na lunch i pierwotnie chcieliśmy pójść do restauracji, którą mieliśmy wcześniej zapisaną na mapie. Wyszliśmy więc z parku przez bramę po drugiej stronie ulicy i dokładnie naprzeciwko zauważyliśmy wystawioną tablicę z menu dnia przed Andreas Restaurant, której wcześniej nawet nie kojarzyliśmy z nazwy. Podeszliśmy tylko zerknąć, co jest w ofercie, bardziej z ciekawości niż z konkretnym planem.
Menu „chef’s specials” wyglądało na tyle dobrze, że szybko pojawił się pomysł, żeby jednak zjeść tutaj, zamiast iść dalej do wcześniej zaplanowanego miejsca, które i tak było już dość daleko. Decyzja była spontaniczna, ale po chwili okazało się, że to restauracja wyróżniona gwiazdką Michelin, co było dla nas sporym zaskoczeniem, bo trafiliśmy tu całkowicie przypadkowo, bez żadnych wcześniejszych poleceń.
Menu i nasze dania
Zdecydowaliśmy się na zestaw dnia.
Małolata wybrała krem z ciecierzycy jako zupę dnia, ja postawiłem na maccheroni alla Norma, czyli klasyczne sycylijskie danie z Katanii. To prosta, ale bardzo charakterystyczna potrawa: makaron w sosie pomidorowym z smażonym bakłażanem, świeżą bazylią i ricottą salata, która nadaje całości lekko słony, wyrazisty smak.
Moja żona zamówiła roasted octopus on cream of fresh broad beans, czyli ośmiornicę podaną na kremie ze świeżych bobów.
I tutaj trzeba powiedzieć wprost, że jedzenie było naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Ośmiornica była przygotowana perfekcyjnie, miękka, delikatna i bardzo dobrze doprawiona. Wrażenie było na tyle mocne, że żona powiedziała, iż nie pamięta lepiej przygotowanej w rządnej innej restauracji.
Atmosfera i jakość obsługi
Samo miejsce również robi bardzo dobre wrażenie. Obsługa jest spokojna, profesjonalna i jednocześnie nienachalna. Widać, że wszystko jest tu dopracowane, ale bez przesadnego „sztywnego” klimatu, który czasem kojarzy się z restauracjami wyróżnionymi przez Michelin.
I właśnie to było dla nas największym zaskoczeniem. Czuliśmy się swobodnie, mimo że formalnie była to restauracja z najwyższej półki.
Ceny i praktyczne wrażenia
Jeśli chodzi o ceny, to oczywiście jest to poziom wyższy niż w standardowych lokalach, ale warto podkreślić jedną rzecz. W Taorminie i tak większość restauracji jest droga, więc Andreas Restaurant nie odstaje aż tak bardzo, jak można by się spodziewać po miejscu z gwiazdką Michelin.
Nie jest to więc doświadczenie „tylko dla wybranych”, ale raczej dobrze wyceniona propozycja w kontekście całego miasta.
Podsumowanie
My trafiliśmy tu zupełnie przypadkowo, ale z perspektywy czasu był to jeden z najlepszych kulinarnych przystanków podczas pobytu w Taorminie. To miejsce, które spokojnie można polecić zarówno na lunch, jak i na spokojną kolację czy obiad w bardziej eleganckiej odsłonie zwiedzania miasta.
Osteria da Rita (dal 1991) – lokalny klimat i konkretne porcje
Kolejnym miejscem, które możemy spokojnie polecić, jest Osteria da Rita (dal 1991). To restauracja z długą historią, działająca od początku lat 90., która zdążyła wyrobić sobie bardzo dobrą opinię zarówno wśród turystów, jak i osób mieszkających na stałe w Taorminie.
Tutaj trafiliśmy już z polecenia, między innymi od Polki mieszkającej na miejscu, więc uznaliśmy, że to dobry kierunek, jeśli chcemy zjeść coś sprawdzonego i bardziej „lokalnego”.
Przyszliśmy w porze lunchu, a raczej pod jego koniec, z myślą o czymś pomiędzy obiadem a wczesną kolacją. Na miejscu szybko okazało się, że trafiliśmy na pełne obłożenie i nie było ani jednego wolnego stolika. Przed wejściem czekało już kilka osób i my dołączyliśmy do tej kolejki.
Z jednej strony oznaczało to chwilę czekania, ale z drugiej był to bardzo dobry znak. Takie zainteresowanie zazwyczaj nie bierze się znikąd. Z ciekawości zapytałem później kelnera, czy to normalna sytuacja i potwierdził, że w zasadzie codziennie wygląda to bardzo podobnie.
Ciekawostką jest to, że w godzinach największego ruchu restauracja „rozszerza się” na stoliki należące do sąsiadującej kawiarni. Widzieliśmy, jak część gości była obsługiwana właśnie tam, a kiedy ruch zaczął się zmniejszać, stoliki zostały szybko uprzątnięte i wróciły do swojego pierwotnego przeznaczenia. Widać, że miejsce jest dobrze zorganizowane i przygotowane na większy ruchu.
Co zamówiliśmy i jak smakowało
Postawiliśmy na kilka różnych dań, żeby spróbować więcej.
Zamówiliśmy makaron z mulami, faszerowane udka z kurczaka w sosie cedratowym oraz grillowanego steka.
Porcje były naprawdę solidne, szczególnie makaron, który spokojnie mógłby wystarczyć dla dwóch osób. Wszystko było dobrze doprawione, świeże i przygotowane bez zbędnego kombinowania, ale właśnie w tym tkwił jego urok.
Przy tak dużym ruchu można by się spodziewać spadku jakości, ale tutaj tego nie odczuliśmy. Wręcz przeciwnie, widać było, że kuchnia ma to dobrze ogarnięte i działa bardzo sprawnie.
Dla kogo to miejsce
Osteria da Rita to bardzo dobra opcja na lunch, obiad, a nawet wcześniejszą kolację. Ma luźniejszy klimat niż restauracje z wyższej półki, ale jednocześnie trzyma wysoki poziom jedzenia.
To miejsc, gdzie idzie się nie tylko „coś zjeść”, ale po prostu dobrze zjeść! Porządne porcje, świeże składniki i kuchnia, której chce się wrócić spróbować więcej.
Pizzeria La Napoletana – dobra pizza w rozsądnej cenie
Jeśli w Taorminie szukacie miejsca, gdzie można zjeść coś konkretnie, smacznie i przy okazji nie zostawić połowy budżetu na jeden posiłek, to bardzo dobrą opcją będzie Pizzeria La Napoletana przy Piazza Varò.
To jedna z niewielu miejscówek, które pokazują, że nawet w dość drogiej Taorminie da się znaleźć coś bardziej przystępnego cenowo, bez schodzenia z jakości. A to wcale nie jest takie oczywiste w tym mieście.
Już na pierwszy rzut oka widać, że to miejsce cieszy się popularnością. Lokal ma prostszy, bardziej swobodny klimat niż restauracje z głównego deptaka, ale właśnie to działa na jego plus.
Pizza i jakość składników
Mimo niższych cen, składniki naprawdę są dobrej jakości.
Sprawdziłem to nie tylko przy stole, próbując kilku różnych pizz, ale też z czystej ciekawości zajrzałem na zaplecze, no bo jak coś pachnie pizzą, to ciężko nie wsadzić tam nosa.
Dla mnie to zawsze ważny element, bo pizza to nie tylko dodatki, ale przede wszystkim ciasto. Liczy się mąka, sposób wyrabiania, czas fermentacji i sam wypiek. I choć nie uważam się za eksperta, to zdradzę wam że mam pewne doświadczenie gdyż pracowałem kiedyś w pizzerii robiąc pizzę od podstaw, od wyrabiania ciasta po pieczenie.
Tutaj wszystko było zrobione tak, jak powinno. Ciasto dobrze wyrośnięte, lekkie, z odpowiednią strukturą i smakiem. Do tego świeże składniki i klasyczne połączenia, które po prostu się sprawdzają.
Porcje i ceny
Pizza sama w sobie jest dość sycącym daniem, więc jedna spokojnie wystarczy dla dwóch osób jeśli nie jesteście bardzo głodni.
Ja, jak to pizzomaniak, zamówiłem całą dla siebie i ledwo byłem w stanie ją skończyć, więc to też coś mówi o wielkości porcji.
W połączeniu z cenami wychodzi naprawdę sensowna opcja jak na Taorminę. Trudno tu o lepszy stosunek jakości do ceny.
Na plus też lokalne wino serwowane w dzbankach, półlitrowych lub litrowych. Za około 12 euro za litr. To oczywiście opcja dla dorosłego gron które może tutaj spokojnie usiąść na dłużej i spędzić wieczór w luźnej atmosferze.
Dla kogo to miejsce
To idealna opcja na bardziej budżetowy obiad lub kolację, szczególnie jeśli po całym dniu zwiedzania macie ochotę na coś prostego, konkretnego i sprawdzonego.
Bar Turrisi
Jeśli podczas zwiedzania dotrzecie aż do Castelmoli, to oprócz widoków naprawdę warto zatrzymać się tutaj na coś do jedzenia. O samym miejscu wspominałem już wcześniej przy planie zwiedzania, więc nie ma sensu powtarzać historii i klimatu wnętrza. Skupmy się na tym, co najważniejsze, czyli na jedzeniu.
Bar Turrisi, choć wielu osobom kojarzy się głównie z nietypowym wystrojem, ma też bardzo dobre opinie jeśli chodzi o kuchnię. W menu znajdziecie klasyczne dania sycylijskie, proste przekąski, ale też bardziej „turystyczne” pozycje, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie.
Często przewijają się tu lokalne produkty, świeże składniki i solidne porcje, co naprawdę się docenia, zwłaszcza po spacerze pod górę do Castelmoli.
U nas skończyło się tak, że… delikatnie mówiąc, nikt nie wyszedł głodny. A właściwie to było coś więcej. Moja mama zawsze mówiła „to grzech się tak objadać” i powiem wprost, tym razem zdecydowanie zgrzeszyłem.
Zamówiliśmy naprawdę sporo, a w dodatku porcję zaskoczyły nas swoją wielkością.
Na przystawkę zamówiliśmy Bruschetta
A na dnie główne Małolata wzięła pieczone skrzydełka, ja skusiłem się na burgera w wersji „Italian”, a żona postawiła na klasykę, czyli sałatkę z mozzarellą i szynką parmeńską. A na koniec lody.
Może nie był to najbardziej typowy włoski zestaw, ale wszystko było świeże, dobrze przygotowane i po prostu smaczne.
Najlepsze jest to, że przy takim zamówieniu rachunek wcale nie zwalił z nóg.
I tu od razu widać różnicę, bo ceny w Castelmoli są zazwyczaj niższe niż w samej Taorminie, co przy takim miejscu i takich porcjach jest naprawdę dużym plusem.
Jeśli więc planujecie wyskoczyć do Castelmoli, warto zaplanować tu przerwę na jedzenie. To dobre miejsce, żeby na chwilę usiąść po spacerze i po prostu konkretnie się najeść.
Co jeszcze warto spróbować w Taorminie i okolicach
Po odwiedzeniu restauracji, które naprawdę możemy polecić, warto zostawić sobie trochę miejsca na rzeczy, które w Taorminie i na całej Sycylii są równie ważne, czyli szybkie przekąski, słodkości i lokalne smaki, na które trafia się często zupełnie przypadkiem, gdzieś między jednym punktem zwiedzania a drugim.
Sycylijski street food, czyli coś na szybko
Zaczynając od klasyki, czyli arancini. To chyba najbardziej charakterystyczna przekąska na Sycylii. Smażone kulki ryżowe, najczęściej nadziewane ragù, mozzarellą albo pistacjami.
Nie ma sensu wskazywać jednego konkretnego miejsca, bo znajdziecie je praktycznie wszędzie. Małe bary, piekarnie, uliczne punkty. To taki typowy „fast food po sycylijsku”, który bierzesz do ręki i jesz w biegu, a przy okazji jest na tyle sycący, że spokojnie może zastąpić mały posiłek.
Lokalne smaki i rzeczy, które warto przywieźć albo po prostu spróbować
Spacerując po mieście albo będąc na różnych wycieczkach, co chwilę traficie na małe sklepiki z lokalnymi produktami. To dobre miejsce, żeby spróbować czegoś nowego albo kupić drobiazg dla znajomych.
Wśród takich rzeczy warto zwrócić uwagę między innymi na wino migdałowe, które jest słodkie, deserowe i bardzo charakterystyczne dla tego regionu.
Ciekawym doświadczeniem jest też opuncja, owoc rzadko spotykany u nas w sklepach, a na Sycylii występujący w wielu odmianach. Do tego dochodzi jeszcze cedr, czyli duży cytrus, który często podaje się w prosty sposób, z oliwą i odrobiną soli.
Brzmi nietypowo, ale naprawdę warto spróbować.
Warto też zwrócić uwagę na produkty z pistacji, które na Sycylii są bardzo popularne i pojawiają się w różnych formach, od słodkości po pasty i dodatki do dań.
To właśnie takie drobne rzeczy pokazują, jak smakuje Sycylia na co dzień.
Nie oszukujmy się, będąc we Włoszech, lody to nie jest „opcjonalna atrakcja”. To jest obowiązek
W Taorminie trudno trafić na słabe gelato.
Naprawdę, próbowaliśmy w różnych miejscach i poziom wszędzie był bardzo wysoki.
Jeśli jednak mielibyśmy wskazać jedno miejsce, to będzie to Gelatomania. Mają tam ogromny wybór smaków i ciężko się zdecydować na jedną czy dwie gałki. Idealne miejsce, żeby testować różne kombinacje, szczególnie jeśli podróżujecie z dziećmi, bo wiadomo, na jednej porcji raczej się nie kończy
Na koniec coś dla fanów deserów, czyli klasyczne sycylijskie cannoli oraz trochę bardziej „wizualna” atrakcja.
Warto zajrzeć do Laboratorio Pasticceria Roberto. To niewielka cukiernia działająca od lat, która jest znana z bardzo dobrych wypieków i świeżo przygotowywanych cannoli.
Ale to, co najbardziej przyciąga uwagę, to marcepanowe owoce. Wyglądają jak prawdziwe, dopracowane w najmniejszych detalach i aż szkoda je zjeść. To coś pomiędzy deserem a małym dziełem sztuki i jednocześnie świetny pomysł na drobny prezent.
Na koniec dnia
I na sam koniec coś, czego nie trzeba specjalnie przedstawiać, czyli włoska kawa.
Szybkie espresso na stojąco przy barze, cappuccino rano albo kawa gdzieś przy stoliku z widokiem na miasto. Niezależnie od tego, jaką formę wybierzecie, to jeden z tych elementów, które po prostu dopełniają cały dzień na Sycylii.
Kawa, bez której to wszystko nie byłoby kompletne
I na koniec coś, czego we Włoszech nie da się pominąć, czyli kawa.
Dla takich osób jak ja to wręcz mały rytuał i jeden z powodów, dla których tak dobrze się tu czuję. Espresso wypite szybko przy barze, cappuccino o poranku czy kawa sączona gdzieś przy stoliku między kolejnymi przystankami na coś słodkiego albo wytrawnego.
Niezależnie od momentu dnia, kawa tutaj po prostu jest częścią wszystkiego. I szczerze mówiąc, trudno wyobrazić sobie odkrywanie sycylijskich smaków bez niej.
Czy Taormina to dobry wybór na pierwszy wyjazd na Sycylię?
Po tym całym wyjeździe odpowiedź mamy dość prostą.
Jeśli szukasz miejsca, z którego możesz wygodnie ruszać dalej i jednocześnie mieć wszystko pod ręką, Taormina naprawdę daje radę. Nie trzeba codziennie zmieniać noclegu, nie trzeba pakować się co dwa dni. Wystarczy jedna baza i sensowny plan.
W naszym przypadku to się sprawdziło. Jednego dnia miasto i jego okolice, drugiego Etna, kolejnego dalszy wypad. Bez gonienia na siłę wszystkiego naraz.
Czy są minusy? Jasne. Ceny potrafią zaboleć, szczególnie przy jedzeniu i noclegach. W sezonie robi się tłoczno i momentami czuć, że to jedno z najbardziej „obleganych” miejsc na wyspie.
Ale mimo tego, to miejsce po prostu się broni.
Masz widoki, które widzisz nawet idąc po kawę rano. Masz dobre jedzenie praktycznie na każdym kroku. Masz dostęp do miejsc, które naprawdę warto zobaczyć, bez robienia z tego wyprawy na pół dnia.
I co najważniejsze, wszystko jest do ogarnięcia w normalnym tempie. Bez biegania, bez odhaczania atrakcji na siłę.
Gdyby ktoś nas dziś zapytał, gdzie zatrzymać się pierwszy raz na Sycylii, Taormina dalej byłaby jedną z pierwszych odpowiedzi.
Co jeszcze zobaczyć na Sycylii w kilka dni. Nasze sprawdzone plany
Jeśli planujecie więcej niż jeden dzień zwiedzania Sycylii, to u nas znajdziecie gotowe plany na kolejne miejsca.
Naszą bazą była Taormina i to właśnie stamtąd robiliśmy jednodniowe wypady. Każdy opisany tak jak tutaj, krok po kroku:
