|

Co zobaczyć w Nowej Soli z dzieckiem: przewodnik po najciekawszych miejscach

Nasza rodzinna podróż do Nowej Soli

Każda podróż ma w sobie coś wyjątkowego. Czasem odkrywamy nowe miejsca na mapie, a czasem wracamy tam, gdzie wszystko się zaczęło. Tak właśnie było tym razem – nasze wakacje w Polsce postanowiliśmy spędzić w moim rodzinnym mieście, Nowa Sól. To właśnie tutaj dorastałem, tutaj przeżyłem wiele dziecięcych przygód, a dziś mogłem pokazać to miasto Małolacie i mojej rodzinie.

Nowa Sól to nie tylko punkt na mapie województwa lubuskiego. To miasto z bogatą historią, ciekawymi atrakcjami i miejscami, które potrafią zaskoczyć nawet tych, którzy – tak jak ja – znają je od lat. Chciałbym w tym artykule zabrać Was na wspólną wycieczkę po Nowej Soli, opowiedzieć trochę o jej przeszłości i pokazać, dlaczego warto tu zajrzeć, jeśli planujecie rodzinne podróże po Polsce.

Podczas naszego pobytu odwiedziliśmy najważniejsze atrakcje miasta – od Parku Krasnala z największym krasnalem na świecie, przez rejs statkiem po Odrze, aż po klimatyczne spacery nad portem i odkrywanie kolorowych murali. Po drodze wróciły też wspomnienia z dzieciństwa, które chcę wpleść w tę opowieść, by pokazać Nową Sól nie tylko oczami turysty, ale też mieszkańca, który nosi w sercu to miejsce od zawsze.

Historia i położenie Nowej Soli

Nowa Sól to miasto, którego nazwa od razu zdradza jego początki. Już w XVII wieku powstały tu warzelnie soli, a sama miejscowość rozwijała się wokół tego surowca i handlu na Odrze. Z czasem znaczenie przemysłu solnego malało, ale nazwa pozostała – i do dziś przypomina o tym, od czego wszystko się zaczęło.

W historii miasta nie brakowało też trudnych momentów. Najbardziej pamiętnym był rok 1997, kiedy to ogromna powódź nawiedziła całą zachodnią Polskę, a fala powodziowa nie ominęła także Nowej Soli. Wielu mieszkańców do dziś wspomina tamten czas walki z żywiołem i odbudowy po katastrofie.
 Na szczęście dzisiejsza Nowa Sól wygląda zupełnie inaczej. W ostatnich latach miasto mocno się rozwinęło – powstała strefa ekonomiczna przyciągająca inwestorów, zrealizowano projekty unijne poprawiające infrastrukturę i estetykę przestrzeni publicznej, a także zadbano o atrakcje turystyczne i ofertę gastronomiczną. Dzięki temu Nowa Sól stała się miejscem bardziej przyjaznym zarówno dla mieszkańców, jak i dla odwiedzających.
Ogromny wpływ na rozwój miasta ma jego położenie nad rzeką Odrą. To właśnie dzięki niej przez wieki kwitł tu handel, działał port i stocznia, a dziś Odra znów wraca do łask – tym razem w roli atrakcji turystycznej.

Nowa Sól łączy w sobie przeszłość i teraźniejszość – z jednej strony przypomina o swoich korzeniach, z drugiej dynamicznie się rozwija i otwiera na turystów. I właśnie dzięki temu jest świetnym miejscem na rodzinny wypad, szczególnie jeśli chce się połączyć zwiedzanie z odrobiną historii i ciekawostek technicznych.

Jeśli ktoś chce naprawdę zrozumieć Nową Sól, nie może pominąć wizyty w Muzeum Miejskim w Nowej Soli. To tu kryje się serce historii miasta, —od początków związanych z warzelnią soli, przez okres przemysłowego rozwoju, aż po współczesność.

W muzeum zobaczycie nie tylko eksponaty związane z historią lokalną, ale także liczne kolekcje tematyczne. Jedną z najciekawszych jest wystawa „Solniczek” — od 2025 r. prezentowana jako osobna ekspozycja około 350 solniczek, ilustrująca metody pozyskiwania soli, jej znaczenie kulturowe i obyczajowe . To doskonały sposób, żeby opowiedzieć dzieciom o regionalnym dziedzictwie w przystępny i ciekawy sposób.

Na uwagę zasługują też inne stałe wystawy, które pokazują różnorodne aspekty historii i kultury:
 
• Dział artystyczny — zbudowany od 1978 roku, z około 1500 eksponatami z zakresu malarstwa, grafiki, rzeźby i rzemiosła artystycznego, prezentowanymi m.in. na wystawie „Wnętrza mieszczańskie”.
• Dział historyczny, który gromadzi fotografie, dokumenty, karty pocztowe, mapy, a także dużą kolekcję numizmatyczną (monety, medale, banknoty — w tym pieniądz zastępczy z czasów powojennych) oraz militaria z różnych epok.
• Dział przyrodniczy — unikatowy zbiór fauny i flory doliny Odry: ponad 100 ptaków, dziesiątki ssaków i tysiące okazów owadów, muszli oraz roślin. 
Dla dzieci to świetne miejsce do nauki poprzez obrazy i historie. Zamiast suchych dat, młodzi odkrywcy mogą zobaczyć dawne narzędzia, makiety i przedmioty codziennego użytku, które pobudzają wyobraźnię dużo bardziej niż szkolny podręcznik. Dzięki temu muzeum staje się ciekawym uzupełnieniem spaceru po mieście – pozwala lepiej zrozumieć miejsca, które później odwiedzamy.

My z Małolatą zajrzeliśmy tu, by „cofnąć się w czasie” i zobaczyć, jak wyglądała Nowa Sól, gdy tata był dzieckiem, oraz dużo wcześniej kiedy to miasto dopiero się rozwijało. To był świetny punkt wyjścia do dalszej przygody.

Jeszcze kilkanaście lat temu to miejsce wyglądało zupełnie inaczej. Było kilka drzew, trochę ścieżek i popularny wśród mieszkańców „koci stawek”, gdzie w upalne dni wielu z nas korzystało z nieoficjalnego kąpieliska. I tyle. Dziś aż trudno uwierzyć, że w tym samym miejscu powstał jeden z najbardziej niezwykłych parków rodzinnych w Polsce – Park Krasnala, wizytówka Nowej Soli i prawdziwy magnes dla rodzin z dziećmi.
Pomysł stworzenia parku nie wziął się znikąd. Nowa Sól od lat słynie z produkcji figur ogrodowych i krasnali – to właśnie stąd trafiają one do ogrodów nie tylko w całej Polsce, ale i za granicę.
Władze miasta postanowiły więc wykorzystać ten lokalny potencjał i połączyć go z rekreacją. Tak powstał park, w którym obok zieleni i przestrzeni do odpoczynku pojawiły się wyjątkowe atrakcje dla całych rodzin – a największym symbolem stał się oczywiście gigantyczny krasnal „Soluś”.
Z mojej perspektywy to miejsce ma jeszcze jeden, osobisty wymiar. Kiedyś biegałem tutaj jako dzieciak, właśnie wśród tych kilku drzew i nad stawem, który wtedy był tylko „dziką” miejscówką do kąpieli. 
Dziś wracam tu z Małolatą i widzę zupełnie inne miejsce – pełne radości, kolorów, śmiechu dzieci i rodzinnego gwaru. To takie niezwykłe uczucie: patrzeć, jak przestrzeń mojego dzieciństwa zmieniła się w park, z którego teraz korzystają kolejne pokolenia.

Największy krasnal na świecie – Soluś

Symbolem parku i całej Nowej Soli jest Soluś, czyli największy krasnal na świecie. Gigantyczna, ponad pięciometrowa postać krasnala została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa i stała się wizytówką miasta. Dzieci uwielbiają robić sobie z nim zdjęcia, a sam krasnal pełni rolę gospodarza całego parku.

Atrakcje Parku Krasnala

Park oferuje naprawdę sporo możliwości spędzenia czasu dla całej rodziny:
Wejście do parku – od figur po plac zabaw, lodziarnię i salon gier.
Już przy samym wejściu do Parku Krasnala czeka na nas prawdziwy zestaw atrakcji. Najpierw wzrok przyciąga cała masa kolorowych figur – od bajkowych krasnali, przez rozmaite zwierzęta, aż po dinozaury wyglądające tak, jakby dopiero co uciekły z muzeum przyrody. 

W tym miejscu trudno przejść obojętnie także obok potężnego niedźwiedzia Grizzly, który – podobnie jak Soluś – ma swoje miejsce w Księdze Rekordów Guinnessa. Ten siedmiometrowy Grizzly, odsłonięty w 2010 roku, został wykonany przez lokalną firmę Malpol i choć budzi skojarzenia z dziką przyrodą Ameryki, jest dumą rodzimego rzemiosła.

Oryginał najpierw powstał w Kanadzie. Nowosolska wersja to jego bliźniacza kopia. Jego monumentalna sylwetka robi ogromne wrażenie i stanowi świetne tło do rodzinnych zdjęć.
Kiedy już nacieszymy oczy tym gigantem, wystarczy zrobić kilka kroków dalej, by trafić na ogromny plac zabaw, uznawany za największy w całym regionie. Zjeżdżalnie, huśtawki, piaskownice i rozmaite konstrukcje do wspinania zapewniają dzieciom mnóstwo radości już od pierwszych minut wizyty. 
A jeśli ktoś potrzebuje chwili przerwy, to zaraz przy placu stoi niewielki budynek, w którym działa mini salon gier, sklepik z zabawkami i drobiazgami oraz lodziarnia-kawiarnia – idealne miejsce na lody czy szybką kawę. 
Sam budynek też ma coś ciekawego do pokazania, bo jego ściany zdobią murale: z jednej strony dynamiczny obraz Zielonogórskiego Klubu Żużlowego „Falubaz”, a z drugiej sympatyczna scena z dwoma krasnalami. 

To wszystko razem tworzy kolorowe, tętniące życiem wejście do parku i od razu wprowadza w bajkowy klimat, jaki czeka dalej.

Mini Zoo w Parku Krasnala

W samym sercu Parku Krasnala, tuż obok placu zabaw, trafiamy na Mini Zoo 
niewielka, ale bardzo urokliwa przestrzeń, w której można spotkać zwierzęta z bliska zupełnie za darmo. Na odwiedzających czekają m.in. pawie, kozy, lamy, króliki, a także szopy i daniele.
Sporo z tych zwierząt trafiło tutaj dzięki ośrodkom rehabilitacyjnym – po wypadkach czy interwencjach – dlatego mini zoo pełni nie tylko funkcję rozrywkową, ale też edukacyjną. To doskonała okazja, żeby pokazać dzieciom, jak wygląda opieka nad zwierzętami, które nie mogłyby już wrócić na wolność.

Największą atrakcją dla najmłodszych jest oczywiście karmienie. Przy zagrodach stoją automaty, do których wrzuca się dosłownie parę złotych, a w zamian otrzymuje specjalne kulki ze zbożem. Dla dorosłych to drobiazg, ale dla dziecka ogromna frajda. Małolata była zachwycona! Z zapałem wrzucała przysmaki przez ogrodzenie, a kiedy tylko zwierzę podchodziło bliżej, radościom i okrzykom nie było końca. To jeden z tych momentów, które najlepiej pokazują magię prostych atrakcji, niby nic wielkiego, a w pamięci zostaje na długo.

Koci Staw – od dzikiego kąpieliska do rodzinnego miejsca spacerów i rekreacji w Parku Krasnala.

Po drugiej stronie Alei Zdzisława Malczuka, tuż przy wejściu do Parku Krasnala, leży miejsce, które dla wielu nowosolan ma wyjątkowy klimat.

Koci Staw dla starszego pokolenia to wspomnienie wakacyjnych przygód sprzed lat, kiedy pełnił rolę dzikiego kąpieliska. Pamiętam, jak z kolegami wskakiwaliśmy tu do wody, bez ratowników i zabezpieczeń. Takie były lata 90., było trochę ryzykownie, ale dla nas to była namiastka prawdziwego jeziora.
Dziś to miejsce wygląda inaczej. Brzegi zostały uporządkowane, pojawiły się alejki, ławki i plaża, a nad samą wodą stanęła niewielka scena. To właśnie tam odbywają się lokalne wydarzenia, od festynów rodzinnych i sportowych z udziałem piłkarzy lokalnych klubów, po koncerty, warsztaty czy Dzień Dziecka z bańkami mydlanymi i grami terenowymi.
Nieraz traficie też na Festyn Pszczelarski albo zimowe morsowanie. Dzięki temu Koci Staw to już nie tylko miejsce na spacer, ale też centrum życia towarzyskiego Nowej Soli.
Nie brakuje tu też bajkowych akcentów, wokół stawu ustawiono kolorowe figury, m.in. postacie z Flintstonów, różowego flaminga czy rekina. Dzieciaki od razu biegną, żeby zrobić sobie z nimi zdjęcie, a rodzice mają chwilę na kawę z termosu zimową porą albo lody z pobliskiej budki w upalne letnie dni.
Na tafli wody wciąż królują kaczki i łabędzie, które można podglądać z brzegu. Małolata była zachwycona, kiedy zobaczyła kaczą rodzinę i długo nie mogła się oderwać od tego widoku. A kiedy spojrzała na wyspę pośrodku stawu, od razu pytała, czy da się tam dopłynąć. Oficjalnie nie – wyspa pozostaje niedostępna, co tylko dodaje jej tajemniczości.
Trzeba jednak wspomnieć, że dziś Koci Staw nie pełni już roli kąpieliska – obowiązuje tu zakaz kąpieli. To efekt m.in. przykrego zdarzenia sprzed lat, kiedy w stawie doszło do tragicznego wypadku. Teraz staw pełni wyłącznie funkcję rekreacyjną i spacerową, a kontakt z wodą ogranicza się do obserwacji ptaków czy zabaw na brzegu.
Podczas naszej wizyty zauważyliśmy też tablice informacyjne mówiące o dodatkowych atrakcjach m.in. wypożyczalnię sprzętu wodnego i wędkarskiego czy mini gospodarstwo edukacyjne.
Brzmiało to bardzo zachęcająco, ale w praktyce okazało się, że te miejsca były akurat nieczynne. Nie wiemy więc, czy działają sezonowo, czy w ogóle czekają jeszcze na otwarcie. To jednak świetny pretekst, żeby wrócić tu ponownie i sprawdzić, co się zmieniło od naszej wizyty.

Dla mnie Koci Staw to idealny przykład przestrzeni, która łączy dwa światy, wspomnienia dawnych kąpieli z dzieciństwa i nowoczesne, bezpieczne miejsce wypoczynku dla rodzin. A dla Małolaty? To po prostu magiczny zakątek parku, gdzie można spotkać bajkowe figury, nakarmić kaczki i pobiegać po plaży.

Park Fizyki – nauka, ruch i zabawa pod gołym niebem

Idziemy dalej w głąb parku i nagle zamiast kolejnych kwiatowych klombów czy fontann, jakie spotyka się w klasycznych parkach miejskich, trafiamy na czystą naukę w praktyce.
Park Fizyki to wyjątkowa przestrzeń edukacyjno-rekreacyjna o powierzchni aż 4 hektarów, która udowadnia, że fizyka wcale nie musi być nudna ani trudna. Wręcz przeciwnie – tutaj można ją zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, a nawet poczuć na własnej skórze.
Całość podzielono na sześć działów tematycznych: mechanikę, akustykę, optykę, hydrostatykę, haptykę i olfaktologię. W praktyce oznacza to, że na odwiedzających czeka aż 47 interaktywnych urządzeń, przy których każdy – od malucha po dziadka – może eksperymentować i bawić się nauką. Są tu m.in. gigantyczne dźwignie, dzięki którym dzieci z zaskoczeniem odkrywają, że mogą „podnieść” nawet bardzo ciężkie przedmioty, wirujące kule pokazujące prawa hydrodynamiki, rury akustyczne przenoszące szept na kilkanaście metrów czy instalacje, które udowadniają, że światło i optyka kryją więcej magii, niż widać na pierwszy rzut oka.

Park działa od kwietnia do października, a bilety są naprawdę symboliczne, kilka złotych za wejście. Poza samodzielnym odkrywaniem urządzeń organizowane są tu też warsztaty LEGO®, pokazy „Szalonego Profesora” czy rodzinne wydarzenia plenerowe. To świetna opcja nie tylko na spacer, ale i na edukacyjną przygodę, która łączy zabawę z nauką w najlepszym wydaniu.

Tuż za Parkiem Fizyki, w cieniu szumiących drzew, zaczyna się prawdziwa leśna przygoda. Park Linowy Nowa Sól, znany też jako Solpark, to miejsce, gdzie spacer zamienia się w test odwagi i równowagi, a każdy od przedszkolaka po dorosłego może znaleźć trasę dla siebie.

Nasza przygoda na trasie białej

Na początek jest trasa biała, zawieszona ledwie pół metra nad ziemią, stworzona dla najmłodszych. I właśnie od niej zaczęliśmy naszą wizytę. Po linach chodziła sama Małolata, ja szedłem obok, obserwując i asekurując z ziemi. Choć wysokość była symboliczna, zabezpieczenia były dokładnie takie same jak na pozostałych trasach: uprząż, kask, karabinki.

Dzięki temu Małolata mogła poczuć się jak prawdziwa zdobywczyni linowych przeszkód, ale też uczyła się odpowiedzialności, sama przepinała karabińczyki i przechodziła kolejne mostki. Trochę stresu było, bo wyglądało to poważniej niż zwykły plac zabaw, ale radość ze zjazdu na mini-tyrolce wszystko wynagrodziła. Piszczała z zachwytu razem ze swoją kuzynką, a inne dzieci, które również szły tą trasą, miały podobne emocje, trochę strachu na początku, a potem szerokie uśmiechy na mecie.

Rodzice mogą iść wzdłuż całej trasy, obserwować, asekurować i podpowiadać. To świetne rozwiązanie, bo wszystko ma się dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Zielona, niebieska, złota i czerwona – kolejne stopnie trudności

Kiedy biały szlak już nie wystarcza, pora na zieloną trasę – dla dzieci powyżej 120 cm wzrostu. To pierwszy krok w stronę samodzielności, z prostymi mostkami i siatkami.

Potem robi się poważniej, niebieska trasa to 4,5 metra nad ziemią, z przeszkodami wymagającymi lepszego balansu i odwagi. Widzieliśmy tam dzieciaki, które walczyły z własnym strachem, a jednocześnie cieszyły się każdym pokonanym elementem.

Najwięcej adrenaliny czeka na złotej i czerwonej trasie – wysokość powyżej 5 metrów, wiszące mostki, „truskawki Tarzana” i szybkie zjazdy tyrolkami. To propozycja dla tych, którzy chcą sprawdzić granice swojej odwagi.

Bezpieczeństwo i instruktaż

Zanim ktokolwiek wejdzie na trasę, przechodzi krótki instruktaż jak wpiąć karabinki, jak się asekurować, jak zjechać tyrolką. Całość nadzorują instruktorzy, a sprzęt (uprząż, kask, lonże, bloczek zjazdowy) zapewnia obsługa. Dzięki temu nawet początkujący mogą czuć się pewnie i bezpiecznie.

Godziny otwarcia i ceny (2025)

Godziny działania:
 
• Poniedziałek–Piątek: 12:00–18:30
 
• Weekend: 10:30–18:30
 
 Ceny tras:
 
• Biała – 20 zł
• Zielona – 30 zł
• Niebieska – 40 zł
• Złota – 45 zł
• Czerwona – 60 zł
To wciąż bardzo rozsądne ceny, szczególnie biorąc pod uwagę ilość emocji i wspomnień, jakie wynosi się z takiej wizyty.

Podsumowując Solpark to miejsce, w którym dziecko stawia pierwsze kroki w linowym świecie, a dorośli odkrywają, że największe emocje kryją się nie na wysokości, ale w uśmiechu swojego malucha po pierwszym udanym zjeździe tyrolką.

Sportowo-rekreacyjna strefa Parku Krasnala. – od skateparku po mini golf

Kiedy miniemy już park fizyki i park linowy, ścieżka prowadzi nas do miejsca, które od razu zdradza swoje sportowe oblicze. To właśnie tutaj zaczyna się strefa, w której króluje ruch, adrenalina i zabawa na świeżym powietrzu. Można powiedzieć, że Park Krasnala w tym fragmencie zamienia się w małe centrum sportów ekstremalnych i rekreacji rodzinnej, wszystko w jednym miejscu, tak że każdy znajdzie coś dla siebie.
Największą gwiazdą tej części jest tor BMX Racing, liczący około 370 metrów długości i spełniający normy Międzynarodowej Unii Kolarskiej. To nie jest zwykła ścieżka do jazdy, ale pełnoprawny obiekt sportowy, na którym odbywają się mistrzostwa i zawody Pucharu Polski. Zbudowany w 2014 roku tor na stałe wpisał się w tradycje Nowej Soli związane z BMX-ami – i do dziś przyciąga zawodników, którzy testują tu swoje umiejętności. Jeśli macie w domu małego miłośnika rowerowych akrobacji, możecie być pewni, że oczy zaświecą mu się z wrażenia.
Tuż obok znajduje się pumptrack – wyjątkowy, bo to właśnie w Nowej Soli powstał pierwszy asfaltowy tor tego typu w Polsce. Jazda na nim nie polega na pedałowaniu, ale na tak zwanym „pompowaniu”, czyli płynnym przenoszeniu ciężaru ciała, co daje niesamowitą frajdę zarówno maluchom na rowerkach biegowych, jak i starszym dzieciakom czy dorosłym. Symetryczny kształt toru sprawia, że można ścigać się w parach albo po prostu ćwiczyć rytm jazdy – a przy tym świetnie się bawić.
Ale to nie koniec rowerowych atrakcji. W głębi drzew kryje się Bike Park z ziemnymi hopkami i trasami do freeride’u – idealne miejsce dla tych, którzy lubią poczuć wiatr we włosach i spróbować bardziej widowiskowych skoków. A jeśli ktoś woli deskę, rolki czy hulajnogę, to kawałek dalej czeka skatepark z betonowymi rampami i poręczami. Tutaj młodzież szlifuje triki, a rodzice mogą z boku podziwiać odwagę swoich pociech.
Po takiej dawce adrenaliny przydaje się chwila relaksu, i tu z pomocą przychodzi minigolf. Kilka kolorowych torów pozwala spróbować sił w spokojniejszej rywalizacji, gdzie liczy się celność i cierpliwość. To świetna opcja, by wciągnąć do zabawy całą rodzinę, od najmłodszych po dziadków.
Dla tych, którzy wolą wspinaczkę zamiast kijów golfowych, przygotowano niskie ścianki boulderingowe. Są bezpieczne, bo upadki amortyzują specjalne materace, a dzieciaki mogą poczuć się jak małe pajączki wspinające się po kolorowych chwytach.
Tuż obok stoją jeszcze urządzenia do street workoutu – proste drążki, poręcze i drabinki, które kuszą, żeby chociaż spróbować kilku podciągnięć czy dipów. To fajna okazja, by także rodzice włączyli się do aktywności i zamiast tylko obserwować, sami rozruszali trochę mięśnie.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że cała ta strefa znajduje się dosłownie obok siebie. W ciągu kilkunastu minut można przejść od ekstremalnych rowerowych wyścigów, przez minigolfa, po wspinaczkę i ćwiczenia siłowe. Nie trzeba szukać atrakcji w różnych częściach miasta – tu wszystko czeka w jednym miejscu, wstęp do tej strefy jest za darmo a do tego w otoczeniu zieleni Parku Krasnala. To prawdziwe rodzinne centrum sportu i zabawy, które łączy w sobie emocje, rywalizację i rekreację na świeżym powietrzu.

Wake Park Nowa Sól — wakeboarding, pontony i plażowy luz

Wake Park choć formalnie nie należy on do samego Parku Krasnala, to cały teren jest ze sobą naturalnie połączony. Spacerując, można po prostu dojść nad duży akwen wodny, który stał się centrum sportów wodnych i rekreacji. To świetne miejsce, by zrzucić buty po długim spacerze i wskoczyć w zupełnie inny wymiar zabawy, tym razem na desce lub pontonie.

Co czeka na odwiedzających?
 
Wake Park to przede wszystkim wyciąg do wakeboardu, czyli deski przypominającej połączenie snowboardu z surfingiem. Brzmi poważnie, ale spokojnie – nie trzeba być zawodowcem, żeby spróbować. Instruktorzy pomagają stawiać pierwsze kroki, a sprzęt można wypożyczyć na miejscu. To świetna okazja, by sprawdzić się w nowej dyscyplinie i poczuć trochę adrenaliny.
Jeśli jednak deska to nie Wasza bajka, w ofercie są także pływania na pontonach – można jechać spokojnie albo zasmakować szybszej jazdy z podkręconą prędkością. Dzieciaki mają frajdę ze zjeżdżania do wody, a dla najmłodszych przygotowano bezpieczną, wydzieloną strefę kąpielową. Do tego są pomosty, z których można poskakać do wody, a w upalne dni po prostu odpocząć na brzegu i poczuć wakacyjny klimat.
Jak tu trafić?
 
Do Wake Parku można dojść pieszo prosto z Parku Krasnala, idąc wspomnianą Aleją Zdzisława Malczuka. To najprzyjemniejsza trasa, bo cały czas spacerujemy wśród zieleni i atrakcji parku. Jeśli jednak ktoś wybiera się bezpośrednio nad akwen, oficjalne wejście znajduje się od strony ulicy Południowej – tam też najłatwiej zaparkować samochód.
Idealne miejsce na lato
 
Wake Park ma w sobie coś z wakacyjnego kurortu – trochę plażowego luzu, trochę sportowych emocji, a wszystko tuż przy centrum miasta. To świetne uzupełnienie Parku Krasnala i idealny punkt, żeby spędzić aktywny dzień z całą rodziną.

A jeśli ktoś woli spokojniejsze klimaty niż szaleństwa na wodzie, to dobrze się składa – bo wokół akwenu znajdziecie też sporo miejsca na spacery i chwile relaksu nad wodą. Ale o tym opowiemy już za chwilę…

Spacerowe klimaty i wędkarskie zakątki 

Nie każdy ma ochotę szaleć na wodzie – i bardzo dobrze, bo okolice akwenu to także spokojniejsza strona rekreacji. Wzdłuż brzegów poprowadzono ścieżki spacerowe, które idealnie nadają się na niespieszny rodzinny spacer. Można przejść się z wózkiem, hulajnogą czy rowerkiem biegowym, a przy okazji złapać chwilę oddechu z widokiem na taflę wody.
Na trasie spacerowej warto zwrócić uwagę na Górkę Pana Jurka, czyli sztucznie usypany nasyp położony tuż przy Parku Krasnala. To miejsce, które zyskało swoją nazwę od Jerzego Ceglarka, dawnego szefa robót publicznych w Nowej Soli.
Górka pełni funkcję punktu widokowego i miejsca do odpoczynku, znajdziemy tu ławki oraz stoliki pod parasolami, a z jej szczytu roztacza się widok na okolicę. Zadbane alejki, zielone otoczenie i niewielkie dekoracje, takie jak mini wodospad czy strumyk, dodają temu miejscu wyjątkowego uroku.
Idąc dalej, spacerowicze mogą dostrzec malowniczą wyspę zwana „Patelnia”, widoczną na środku akwenu. Jej charakterystyczny kształt sprawił, że zyskała taką właśnie nazwę. Nie jest udostępniona do zwiedzania, ale stanowi ciekawy akcent krajobrazu, który świetnie komponuje się z widokiem tafli wody i otaczającej zieleni.
Co ciekawe, akwen, na którym działa Wake Park, rozciąga się pomiędzy Parkiem Krasnala a Parkiem Kacza Górka. Dzięki temu oba te tereny łączą się w jedną dużą przestrzeń rekreacyjną, z jednej strony mamy atrakcje i animacje dla dzieci, z drugiej spokojniejsze zakątki spacerowe i miejsca, gdzie można obcować z naturą.
Na miłośników wędkarstwa czekają specjalnie przygotowane stanowiska – niektóre pomosty mają wydzielone miejsca właśnie dla nich. To popularne miejsce wśród lokalnych wędkarzy, którzy chętnie próbują tu swoich sił. Atmosfera jest spokojna, a dzieci mogą podejrzeć, jak wygląda prawdziwe łowienie ryb – co często robi na nich większe wrażenie niż niejedna karuzela czy zjeżdżalnia.

Cały teren wokół akwenu świetnie nadaje się też po prostu do pikniku. Można rozłożyć koc, wyjąć przekąski i urządzić sobie rodzinny chillout. A jeśli ktoś lubi bardziej aktywnie, to zawsze da się zrobić małe kółko spacerowe wokół zbiornika i wrócić ponownie w stronę Parku Krasnala, zamykając dzień pełen atrakcji.

Jeżeli spędzacie w Nowej Soli choć pół dnia, rejs Laguną to punkt obowiązkowy, bo pokazuje miasto z zupełnie innej perspektywy i daje fajną odskocznię od lądowych atrakcji. Statek obsługuje rejsy po Dolinie Środkowej Odry (m.in. z przystankami w Nowej Soli, Głogowie i innych portach) i od kilku sezonów jest jedną z największych atrakcji regionu.
Jak wygląda rejs i dla kogo to atrakcja?
 
Najpopularniejsze są godzinne rejsy widokowe, idealne dla rodzin z dziećmi, seniorów i każdego, kto chce zobaczyć miasto od strony wody. Organizowane są też rejsy tematyczne (np. z animacjami dla dzieci czy muzyką na żywo) oraz czartery dla grup, więc Laguna sprawdzi się zarówno na spokojny rodzinny wypad, jak i na większe wydarzenie.
A co jest na pokładzie?
 
Laguna ma dwa pokłady — górny otwarty z widokami i dolny zadaszony oraz klimatyzowany. Na statku znajdziecie bar z napojami i przekąskami, toalety i udogodnienia dla osób z ograniczoną sprawnością. Dzięki temu rejs jest wygodny nawet z maluchem czy wózkiem.
Bilety i praktyczne informacje
 
Ceny biletów zależą od typu rejsu (standardowy, tematyczny, rodzinny) i sezonu, przykładowo: bilet normalny ok. 30 zł, ulgowy 23 zł, rodzinny (2+1) ok. 55 zł. Bilety zwykle kupuje się bezpośrednio na pokładzie 15–20 minut przed wypłynięciem, ale w weekendy czy przy wydarzeniach tematycznych warto przyjść wcześniej lub zarezerwować miejsce. Rozkład rejsów i dostępność zależą od pogody i poziomu wody w Odrze, dlatego najlepiej sprawdzić aktualne informacje na oficjalnych kanałach lub zadzwonić przed wizytą.

Zwiedzamy miasto czyli urok Nowosolskich uliczek 

Mosty nad Odrą, port i kościół św. Antoniego
Kiedy już nasyciliśmy się atrakcjami Parku Krasnala, naturalnym kierunkiem spaceru stała się Odra. To właśnie tutaj bije drugie serce Nowej Soli – port i okolice, które w ostatnich latach bardzo się zmieniły i zyskały na atrakcyjności. Charakterystycznym elementem portu jest stary ruchomy most nad kanałem portowym. To unikatowa w skali Polski i Europy konstrukcja z podnoszonym przęsłem, która nie tylko ułatwia komunikację, ale sama w sobie stanowi ciekawostkę inżynieryjną i chętnie fotografowany punkt miasta.
Kilka kroków dalej czeka kolejny, nowszy portowy most w kształcie łuku, który stał się jednym z symboli miasta. To miejsce, gdzie mieszkańcy i turyści zatrzymują się, by zrobić zdjęcie albo po prostu podziwiać widok na rzekę. Na jednym z końców mostu stoi metalowe serce z prętów, na którym zakochani wieszają kłódki to tradycja rodem z Europy Zachodniej, która przyjęła się i tutaj. Małolata oczywiście zawiesiła swoją czerwoną kłódkę z imieniem i datą, co stało się naszą małą rodzinną pamiątką z Nowej Soli. Most prowadzi na drugą stronę portu, gdzie zaczyna się spokojniejsza część miasta, idealna na rodzinny spacer.
Idąc wzdłuż nabrzeża, trafiamy na miejsca mocno związane z lokalną tożsamością. Pierwsze to Fontanna Rybaka przy ul. Odrzańskiej, niewielka, ale klimatyczna, stała się popularnym punktem spotkań i miejscem zdjęć. To także początek spacerów tematycznych „Szlakiem nowosolskich fontann”.
Nieco dalej stoi Pomnik Powodzianina, odsłonięty w 2007 roku w dziesiątą rocznicę wielkiej powodzi. Rzeźba klęczącego mężczyzny z workiem piasku przypomina o wysiłku mieszkańców, którzy wspólnie bronili miasta przed żywiołem, to symbol solidarności, który mocno wyróżnia Nową Sól na tle innych nadodrzańskich miejscowości.
Jedną z tras spacerowych, które zaczynają się właśnie tutaj, są ulice Korzeniowskiego i Portowa, prowadzące wzdłuż portu, z dala od miejskiego zgiełku.
Małolata miała tu okazję pobawić się na placu zabaw pirata, który choć nieduży, od razu przyciąga uwagę dzieci swoim marynistycznym klimatem.
Tuż obok trafiamy na Harcerską Górkę z amfiteatrem i Aleją Gwiazd Nowa Sól, czyli projektem upamiętniającym znane osoby związane z miastem i artystów odwiedzających Święto Solan. Spacerując wzdłuż Alei, można zobaczyć nazwiska lokalnych bohaterów, artystów i sportowców, to świetny sposób na połączenie historii miasta z jego współczesnością.

To właśnie w tej części miasta pojawia się też dla mnie bardzo osobisty wątek. Jedną z osób uhonorowanych w Alei Gwiazd jest aktorka Magdalena Różczka, pochodząca z Nowej Soli. Pamiętam ją jeszcze z dzieciństwa, miałem okazję spotykać ją w dość nietypowych okolicznościach. Jej dziadek był kościelnym w świątyni, która znajduje się w sercu Nowej Soli, w kościele pw. św. Antoniego.

Kościół św. Antoniego – symbol i wspomnienia

Czerwony, neoromański kościół św. Antoniego to jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Nowej Soli, zaprojektowany przez Augusta Stülera. Kamień węgielny położono w 1835 r., a budowę zakończono cztery lata później. Strzelista wieża z zegarem do dziś dominuje w panoramie miasta i często zdobi pocztówki. Po II wojnie światowej świątynię przejęli kapucyni, a w 1950 r. erygowano tu parafię.
To miejsce ma jednak dla mnie wymiar znacznie bardziej osobisty. Jako ministrant miałem okazję towarzyszyć panu kościelnemu, dziadkowi Pani Magdaleny Różczki, przy nakręcaniu wielkiego zegara w wieży. Czasem odwiedzała go również wnuczka.
Do dziś pamiętam zapach starych desek, ciężki mechanizm zegara i to uczucie, gdy całe miasto rozpościerało się pod nami.
Kościół św. Antoniego żyje też dzięki ludziom. Tuż obok stoi ławeczka z figurą ojca Medarda (o. Stanisław Parysz), kapucyna, który przez dekady był duszpasterzem w Nowej Soli i stał się lokalną legendą. Znałem go osobiście, miałem przyjemność służyć z nim przy ołtarzu. Dziś ta ławeczka jest miejscem, gdzie mieszkańcy chętnie przysiadają, wspominając człowieka, który przez lata był dla nich duchowym przewodnikiem.
Dla mnie cała ta okolica od mostów nad Odrą, przez Aleję Gwiazd, aż po kościół św. Antoniego to nie tylko atrakcje turystyczne. To także kawałek historii Nowej Soli spleciony z moimi własnymi wspomnieniami. Spacerując tędy, czuję, że odkrywam miasto na nowo, a jednocześnie wracam do czasów dzieciństwa.

Po spacerze wzdłuż portu, przez Aleję Gwiazd i przy kościele św. Antoniego można poczuć historię i duch miasta. Ale Nowa Sól to też miejsce, które tętni współczesną kreatywnością – jej dowodem są kolorowe murale i sztuka uliczna, które odmieniły ulice i nadały im nową energię.

Murale i sztuka uliczna — kolor, który odmienił Nową Sól

Kiedy spacerujesz ulicami Nowej Soli, coraz trudniej przejść obok ścian, które wołają: „zobacz mnie!”. Murale to chyba jedna z najpiękniejszych przemian miasta — nie tylko ozdoba, ale sygnał, że miasto żyje, że ludzie chcą je współtworzyć.
Gdzie je znajdziesz i co mówią?
 
Jednym z ciekawszych projektów i ulubieńcem Małolaty jest mural znany jako „Sen Maciusia”, inspirowany twórczością Janusza Korczaka. Powstaje na ścianie kamienicy przy ul. Witosa 28, na skraju Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego (SOSW). Projekt realizowany jest przez Stowarzyszenie „Radość”, a jego tematyka nawiązuje do książek Korczaka i dziecięcych marzeń. Kolorowy, bajkowy charakter muralu przyciąga uwagę szczególnie tych najmłodszych. Małolata, kiedy pierwszy raz stanęła przed muralem „Sen Maciusia”, zatrzymała się i patrzyła długo, jakby próbowała wejść w obraz. Kolory, postacie, bajkowy klimat – dla niej to więcej niż dekoracja. To coś, co sprawia, że spacer staje się przygodą, a zwykła ulica galerią.
Kolejny mural znajduje się w Parku Odry — muszla koncertowa została udekorowana przez artystów z pracowni Takie.Pany. Przez kilka dni powstał obraz, który przypomina ilustracje z bajek: zwierzęta grają na instrumentach. To murale, które budzą uśmiech i poczucie lekkości.

Na terenie dawnej fabryki nici Odra także stworzono mural pod nazwą „Reaktywacja w Nowej Soli” — obraz nawiązujący do przemysłowego dziedzictwa miasta oraz nowoczesności. Tryby, szpule nici i motywy technologiczne splatają się ze sobą, tworząc mural-punkt spotkań i popularne tło do zdjęć.

Również w konkursach miejskich wyłaniane są nowe murale — jeden z ostatnich projektów miał być inspirowany ideą Korczaka, ale też społeczności lokalnej i wielokulturowości.
Murali w Nowej Soli jest oczywiście więcej, a te, które udało nam się zobaczyć i uwiecznić na zdjęciach, wrzucam poniżej.
Dla odwiedzających to świetna opcja na spacer z aparatem. Murale są rozsiane po różnych częściach miasta, więc można je zobaczyć odwiedzając kościół, park, centrum i przy okazji odkrywać nieznane zaułki.

A skoro już poznaliśmy miasto od strony atrakcji, ulic, portów i sztuki, czas spojrzeć na nie od strony kulinarnej i noclegowej – czyli gdzie smacznie zjeść i wygodnie przenocować.

Gdzie zjeść w Nowej Soli?

Kiedy odwiedzamy rodzinne strony, to najczęściej stołujemy się w domu – bo wiadomo, że najlepsze jedzenie zawsze serwuje Mama. Mimo to mamy też kilka ulubionych miejsc na mieście, które śmiało możemy polecić każdemu planującemu wizytę w tym zakątku Lubuskiego. To nasze sprawdzone restauracje, które z czystym sumieniem rekomendujemy.
Tuż obok Parku Krasnala, przy alei Wolności 15, znajduje się Restauracja Pod Kotwicą. To miejsce z duszą, gdzie można poczuć się jak na wakacjach nad morzem. Serwują tu pyszne dania kuchni polskiej i europejskiej. Byliśmy tam na obiedzie i jedzenie było naprawdę smaczne, świeże, dobrze przyprawione i podane w przyjemnej atmosferze. Idealne na rodzinny posiłek po spacerze po parku.
Idąc w głąb miasta, trafiamy na Restaurację Anomalia, mieszczącą się przy ul. 1 Maja 18. To miejsce z nowoczesnym wnętrzem i kreatywnym podejściem do kuchni. Serwują tu dania fusion, które zaskakują smakiem i prezentacją. Choć lokalizacja może być nieco trudna do znalezienia, warto sięgnąć po mapę, by odkryć to kulinarne cudo.
Dla miłośników kuchni meksykańskiej polecamy Restaurację Fiesta, mieszczącą się przy ul. Sidorskiej 5. To miejsce z żywą atmosferą, gdzie serwowane są pyszne dania inspirowane Meksykiem. Idealne na obiad czy kolację w gronie rodziny czy przyjaciół.

Dla miłośników kuchni meksykańskiej polecamy Restaurację Fiesta, mieszczącą się przy ul. Sidorskiej 5. To miejsce z żywą atmosferą, gdzie serwowane są pyszne dania inspirowane Meksykiem. Idealne na obiad czy kolację w gronie rodziny czy przyjaciół.

Gdzie przenocować w Nowej Soli?

Nowa Sól to nasze rodzinne miasto, dlatego podczas wizyt zwykle nocujemy u rodziny. Wiemy jednak, że większość z Was wybierając się tutaj będzie potrzebować hotelu. Dlatego podpytałem znajomych i rodzinę o sprawdzone miejsca na nocleg – dzięki temu powstała lista hoteli, które naprawdę warto polecić. To zestawienie oparte na opiniach mieszkańców Nowej Soli, a niektóre z tych miejsc nasi bliscy znają wręcz „od kuchni”.
Położony tuż obok Parku Krasnala i w pobliżu Odry, więc lokalizacja jest naprawdę pierwszorzędna. To większy hotel z wygodnymi pokojami i własną restauracją Platanova, gdzie można zjeść coś dobrego bez wychodzenia z obiektu. Idealny wybór dla rodzin, które szukają komfortu i chcą mieć wszystko pod ręką.
Trochę mniejszy i bardziej kameralny niż Nadodrzański Dwór, ale za to nowoczesny i wygodny. Goście chwalą Sjesta za czystość, miłą obsługę i spokojną atmosferę. Jeśli szukacie miejsca, gdzie można się naprawdę wyciszyć po całym dniu zwiedzania, to będzie dobry kierunek.
I coś dla tych, którzy wolą przytulny klimat i nie potrzebują ogromnego hotelu. H-Odra ma świetne opinie, goście chwalą czystość i przyjazną atmosferę. To kameralny obiekt przy ul. Muzealnej, blisko centrum, ale w spokojniejszej części miasta. Plusem jest też parking i możliwość przyjazdu ze zwierzakiem. Może nie znajdziecie tu spa czy siłowni, ale jeśli zależy Wam na dobrej cenie i wygodnym noclegu, to naprawdę warto.

Podsumowanie

Nasza wyprawa do Nowej Soli pokazała, że nawet mniejsze miasta potrafią kryć w sobie prawdziwe skarby dla całej rodziny. Choć w ciągu jednego dnia nie da się zobaczyć wszystkiego, zwłaszcza z małym dzieckiem, to nawet krótki pobyt pozwala poczuć klimat miasta i odkryć kilka naprawdę ciekawych atrakcji. Nowa Sól to idealne miejsce na rodzinny wypad – jest tu edukacja, zabawa i odrobina przygody, a przy tym spokojna atmosfera, która pozwala odpocząć całej rodzinie. My na pewno tu wrócimy i szczerze polecamy każdemu, kto szuka czegoś innego niż typowe turystyczne kierunki.

Podobne wpisy