Monsal Trail w Peak District – przewodnik dla rodzin z dziećmi

Monsal Trail to jedna z największych atrakcji Peak District – trasa po dawnej linii kolejowej prowadząca przez tunele, wiadukty i doliny rzeki Wye. My odkrywaliśmy ją kawałek po kawałku, pieszo i rowerowo, i przygotowaliśmy praktyczny przewodnik dla rodzin: gdzie zacząć, co zobaczyć i gdzie zatrzymać się na odpoczynek.

District. Liczy dokładnie 8,5 mili, czyli około 13,6 km, i biegnie po dawnej linii kolejowej, która kiedyś łączyła Buxton z Bakewell i dalej z Matlock. Dziś zamiast pociągów znajdziecie tu rowerzystów, spacerowiczów i rodziny z dziećmi, które chcą nacieszyć się pięknem przyrody Derbyshire.

Szlak słynie z długich tuneli, imponujących wiaduktów oraz widoków na malownicze doliny i wijące się rzeki. To miejsce, gdzie historia przemysłowa spotyka się z naturą – idealne, żeby spędzić aktywny dzień na świeżym powietrzu.
Teoretycznie całą trasę można pokonać w jeden dzień rowerem i wielu tak właśnie robi. My jednak postanowiliśmy podejść do Monsal Trail trochę inaczej – odkrywać go etapami. Najpierw przemierzaliśmy wybrane fragmenty pieszo, schodząc z głównej trasy, zaglądając nad rzekę czy w mniej uczęszczane zakamarki, a na koniec zorganizowaliśmy całodniową wycieczkę rowerową, żeby przejechać Monsal Trail w całości i zobaczyć ją z zupełnie innej perspektywy.
Dzięki temu każdą część mogliśmy potraktować jak osobną całodniową przygodę – zaczynając w innym miejscu, korzystając z dostępnych tam ścieżek spacerowych, punktów widokowych czy kawiarni, a czasem po prostu rozkładając koc na piknik, gdy gastronomii w okolicy brakowało. I właśnie taki plan chcemy Wam tu przedstawić: gotowe propozycje rodzinnych wycieczek, które możecie powtórzyć krok po kroku. Sprawdźcie z nami, gdzie warto się zatrzymać, co zobaczyć po drodze i gdzie dobrze zjeść, żeby z Monsal Trail wrócić nie tylko zmęczonym, ale też szczęśliwym i najedzonym.

Jak zwiedzać Monsal Trail?

Monsal Trail można odkrywać na dwa sposoby – wszystko zależy od tego, jakim typem podróżników jesteście i ile macie czasu oraz siły w nogach.

Opcja 1: przejazd całej trasy na rowerze

Najprostsze rozwiązanie to po prostu wypożyczyć rowery (albo przyjechać ze swoimi) i przejechać całość wzdłuż, tam i z powrotem. Daje to świetne poczucie ciągłości oferowanej przez Monsal Trail jako jednej całodniowej wyprawy – mijacie kolejne tunele, mosty i doliny, a krajobraz zmienia się jak w kalejdoskopie.

Plusy: szybkie tempo, dużo zobaczycie w jeden dzień, świetna zabawa dla starszych dzieci, łatwy dostęp do punktów gastronomicznych przy większych stacjach (np. Hassop Station).

Minusy: rowerem nie wszędzie da się zjechać – sporo ciekawych bocznych ścieżek i zejść do rzeki odpada. Dla młodszych dzieci może być męcząco, a dla rodziców oznacza to dodatkowe postoje i pchanie rowerków.
Na szczęście w wypożyczalniach dostępne są przyczepki rowerowe, które pozwalają przewieźć maluchy, które nie potrafią jeeszce jezdzić na rowerze lub jeśli nie dadzą rady samodzielnie pokonać całej trasy.

Opcja 2: podział na etapy i piesze jednodniowe wycieczki

Drugie podejście – nasze ulubione – to podzielić Monsal Trail na kilka odcinków i potraktować każdy jak osobną całodniową wyprawę. Samochodem podjeżdżamy do wybranego punktu, zostawiamy auto na parkingu, a dalej wędrujemy pieszo. Dzięki temu można zejść z głównej trasy, wejść do bocznych dolin, dotrzeć nad rzekę czy zajść do historycznych miejsc, które rowerem byłyby niedostępne.

Plusy: pełna swoboda, możliwość zboczenia z trasy, spokojne tempo dla dzieci, pikniki w naturze. Każdy etap ma trochę inny charakter, gdzie indziej zachwyci widok na wiadukt, gdzie indziej tunele, a jeszcze w innym miejscu spokój przy rzece.
Minusy: całość zajmuje więcej czasu, trzeba dobrze zaplanować logistykę (parking, prowiant, toalety), a do niektórych punktów trzeba się kawałek cofnąć tą samą drogą.

My zdecydowaliśmy się właśnie na tę drugą opcję. Monsal Trail rozłożyliśmy na kilka części i każdą z nich zwiedzaliśmy oddzielnie. W naszym planie znalazły się cztery główne punkty, które idealnie nadają się na całodniowe rodzinne wycieczki:

• Chee Dale – z malowniczymi stepping stones i klimatem dzikiej doliny.

• Miller’s Dale – z tunelami i dawnymi wapiennikami.
• Monsal Head – z kultowym widokiem na viadukt i świetnymi miejscami na kawę albo obiad.
• Hassop Station – z dużą bazą gastronomiczną, wypożyczalnią rowerów i placem zabaw dla dzieci.
Każde z tych miejsc pokażemy Wam osobno, krok po kroku tak, żebyście mogli sami zdecydować, który wariant będzie najlepszy dla Waszej rodziny.

Chee Dale – kamienne stopnie nad rzeką (pierwsza całodniowa wycieczka)

Naszą pierwszą jednodniową przygodę na Monsal Trail zaczęliśmy od Chee Dale, miejsca, które słynie z malowniczych „stepping stones”, czyli kamiennych stopni prowadzących wzdłuż rzeki. Już sama nazwa brzmi obiecująco, a w rzeczywistości to naprawdę jedno z tych charakterystycznych miejsc, które robią wrażenie i zostają w pamięci na długo myśląc o tej przygodzie.

Parking i start wycieczki

Samochód zostawiliśmy na Wyedale Car Park, który jest dobrym punktem wypadowym. Tuż obok znajduje się też wypożyczalnia rowerów Blackwell Mill, więc jeśli ktoś planuje rowerowy wypad, może spokojnie ruszyć stąd w trasę. My jednak postawiliśmy na pieszą przygodę.

Trasa i nasze małe pobłądzenie

Chee Dale najlepiej zwiedzać w taki sposób: najpierw wejść na główną ścieżkę Monsal Trail, a dopiero później zejść w dół, nad rzekę, i wrócić wzdłuż jej koryta. My zrobiliśmy odwrotnie, najpierw poszliśmy wzdłuż rzeki i planowaliśmy wrócić górą. Okazało się jednak, że to nie był najlepszy pomysł. Ścieżek w górnej części wydeptanych przez turystów i pasterzy owiec jest mnóstwo, łatwo się pogubić, a niektóre prowadzą wysoko nad doliną bez sensownego zejścia w dół. Tak właśnie wylądowaliśmy nad Chee Tor Tunnel, skąd zejście na ścieżkę było praktycznie niemożliwe.

Morał z tej historii? Lepiej zrobić to w odwrotnej kolejności niż my i zacząć na ścieżce Monsal Trail, dojść do tunelu „Chee Tor Tunnel” a potem zejść w dolinę kierując się ku rzece i stepping stones. (Zejście znajduje się zaraz po wyjściu z „Chee Tor Tunnel” ścieżka po prawej stronie – stoi tam drewniany znak wskazujący drogę).

Stepping Stones i dolina rzeki Wye

Największą atrakcją tego fragmentu są oczywiście kamienne stopnie prowadzące tuż przy zboczu. To miejsce, gdzie trzeba uważać, bo przy wilgotnej pogodzie bywa ślisko. Małolata szła w pełnym skupieniu, ale dumna była, że przeszła cały odcinek sama! Widoki z tego miejsca są bajkowe: rzeka wijąca się w dolinie, wysokie skalne ściany i most kolejowy w tle.

Warto też wspomnieć, że w dolinie Chee Dale znajdują się imponujące wapienne skały, które przyciągają wspinaczy, zarówno tych sportowych, jak i tradycyjnych. Widzieliśmy grupki wspinaczy poruszających się po tych klifach, dla nas to dodatkowa atrakcja, bo pokazywało, że te skały naprawdę żyją, nie tylko jako tło dla spacerowiczów.

Przerwa i lokalne smakołyki

Wracając, zboczyliśmy w stronę farmy, Beech Croft Farm gdzie znajduje się też pole kempingowe, udało nam się też kupić domowe przysmaki – dżemy i pyszne ciasteczka. Idealne uzupełnienie energii po kilku godzinach marszu. Warto zabrać ze sobą prowiant, bo na tym odcinku nie znajdziecie żadnej kawiarni ani punktu gastronomicznego. To raczej miejsce na piknik z własnym jedzeniem.

Praktyczne wskazówki dla rodzin

• Wózki odpadają – ścieżki są nierówne, wąskie, momentami bardzo kamieniste.

• Buty trekkingowe to podstawa, szczególnie jeśli chcecie przejść przez stepping stones.
• Dla dzieci to świetna przygoda, ale lepiej nastawić się na wolniejsze tempo i częste przystanki.
• Jeśli dziecko nie chodzi pewnie albo się męczy, można rozważyć przerwy albo część trasy pokonać z pomocą (np. nosidła, plecak turystyczny).
• Polecamy zabrać ze sobą coś na piknik – to idealne miejsce na przerwę nad rzeką.
To był nasz pierwszy etap Monsal Trail i od razu dał nam przedsmak tego, co czeka dalej – piękne widoki, trochę przygody, małe potknięcia organizacyjne i dużo radości z odkrywania nowych zakamarków.

Miller’s Dale – wapienniki, tunele i spacer wzdłuż rzeki

Drugą naszą całodniową przygodę na Monsal Trail rozpoczęliśmy w Miller’s Dale. To miejsce okazało się idealne, żeby połączyć trochę historii, piękne widoki i spokojny spacer wzdłuż rzeki Wye.

Parking i pierwsze wrażenia

Samochód zostawiliśmy na Millers Dale Car Park (SK17 8SN). Parking jest całkiem spory, z miejscami dla niepełnosprawnych, stojakami na rowery i – co ważne – z toaletami. To duży plus, bo na wielu odcinkach Monsal Trail infrastruktura jest mocno ograniczona. Obok parkingu działa też mała kawiarnia The Refreshment Room, gdzie można złapać kawę na wynos i coś słodkiego. Od razu pomyśleliśmy, że to fajna opcja na zakończenie dnia.

Old East Buxton Lime Kilns – kawałek przemysłowej historii

Pierwszym celem były Old East Buxton Lime Kilns – dawne piece do wypalania wapienia. W XIX wieku tętniło tu przemysłowe życie, dziś zostały masywne mury porośnięte zielenią. To niesamowite uczucie stanąć przy czymś, co jeszcze niedawno było fabryką, a teraz wygląda jak sceneria do filmu przygodowego. Małolata od razu ochrzciła to miejsce „zamkiem bez dachu” i musieliśmy zrobić tu krótką przerwę na zdjęcia.

Spacer wzdłuż rzeki i tunele Chee Tor

Po obejrzeniu wapienników ruszyliśmy dalej w stronę doliny rzeki Wye. Ścieżka prowadziła przez stare wiadukty i wzdłuż kamiennych murów, aż dotarliśmy do Chee Tor Tunnel i Chee Tor No.2. Tutaj spotkały się nasze dwie przygody – podczas pierwszej wycieczki dotarliśmy w to miejsce od strony Chee Dale, a tym razem przyszliśmy od Millers Dale. Chee Tor Tunnel stał się więc dla nas naturalnym łącznikiem obu tras.
Tunele zrobiły na nas wrażenie – długie, chłodne, z lekko wilgotnymi ścianami, idealne na chwilę orzeźwienia w cieplejszy dzień. Z tuneli zeszliśmy w dół, bliżej rzeki. Ten fragment trasy był wyjątkowo klimatyczny – woda płynęła spokojnie, ptaki śpiewały, a skalne ściany pięknie kontrastowały z zielenią wokół. Małolata oczywiście zbierała kamienie i próbowała układać z nich mini-tamy.

Piknik i odpoczynek

Na lunch zrobiliśmy sobie przerwę niedaleko rzeki. Plecaki mieliśmy zapakowane prowiantem, więc wystarczyło rozłożyć koc i delektować się widokami. To jedno z tych miejsc, gdzie piknik naprawdę smakuje inaczej – natura robi swoje. Po powrocie na parking skusiliśmy się jeszcze na kawę i kawałek ciasta w The Refreshment Room.

Rezerwat przyrody – Quarry

Na koniec zajrzeliśmy jeszcze do dawnego kamieniołomu, który został zamieniony w Miller’s Dale Quarry Nature Reserve. To miejsce, gdzie natura przejęła teren po człowieku – teraz można zobaczyć tu dzikie rośliny i posłuchać ptaków. To nie był długi spacer, ale ciekawy akcent na zakończenie dnia.

Praktyczne wskazówki dla rodzin

• Parking: Millers Dale Car Park – płatny (Pay & Display), możliwość płatności aplikacją.

• Udogodnienia: toalety, kosze na śmieci, kawiarnia, stojaki na rowery.
• Trasa: łatwa do umiarkowanej, tunele są płaskie i przyjazne dzieciom, ale zejście nad rzekę wymaga czujności.
• Jedzenie: warto zabrać własny prowiant, ale na początku i końcu wycieczki można skorzystać z kawiarni.
• Dla dzieci: idealne miejsce na piknik, tunele i wapienniki działają na wyobraźnię najmłodszych.
To była świetna całodniowa wycieczka, łącząca historię, piękne krajobrazy i chwile pełne rodzinnego relaksu. W porównaniu z Chee Dale, Miller’s Dale miało dodatkowy atut – można było zatrzymać się w kawiarence przy stacji i zjeść coś ciepłego, co po dłuższym spacerze naprawdę robi różnicę. Do tego stare piece do wypalania wapienia dodały trasie nutkę industrialnej przeszłości, ciekawie kontrastując z otaczającą naturą.

Monsal Head — panorama, tunele i obiad w Stables Bar

Monsal Head to jedno z najbardziej znanych miejsc w całym Peak District. Na szczycie wzgórza czeka Headstone Viaduct, czyli charakterystyczny most kolejowy z XIX wieku, który kiedyś umożliwiał przejazd pociągów na trasie Manchester–London. Dziś stanowi serce Monsal Trail i najczęściej fotografowany obiekt na tej trasie. Tuż obok znajduje się także Headstone Tunnel – jeden z najdłuższych na całej ścieżce (ma aż 533 metry). Oba miejsca łączą w sobie historię dawnej kolei z pięknem doliny rzeki Wye. Panorama rozciągająca się z góry to widok, który trudno zapomnieć – idealny do robienia zdjęć krajobrazowych, oczywiście my sami zrobiliśmy tutaj kilka ujęć.

Parking i punkt widokowy

My zatrzymaliśmy się na głównym, dużym parkingu za Stables Bar. To właśnie stamtąd jest najbliżej do słynnego punktu widokowego na wiadukt i dolinę. Przy samym punkcie stoją ławeczki, więc można spokojnie usiąść i podziwiać krajobraz. Podaję pełen adres, żeby łatwiej było znaleźć w nawigacji:
Monsal Head Car Park & Public Toilet – DDDC, Ashford in the Water, Bakewell, DE45 1NL
Warto wiedzieć, że z przodu, przy ulicy, znajduje się jeszcze mniejszy parking, ale to właśnie ten duży z tyłu jest najwygodniejszy i najczęściej wybierany przez turystów.

Gastronomia na miejscu

Tuż przy punkcie widokowym działa kilka miejsc, gdzie można się posilić. My w dniu naszej wizyty na obiad wybraliśmy się do Stables Bar (opiszę go za chwilę dokładniej), ale wcześniej zatrzymaliśmy się na szybkie lody w ice-cream vanie, który parkuje w pobliżu. Obok działa też Hobb’s Café oraz restauracja w Monsal Head Hotel. To świetna baza, bo w odróżnieniu od bardziej dzikiego Chee Dale tutaj macie wszystko „pod ręką”: kawiarnię, bar, restaurację i nawet toaletę przy parkingu.

Zejście na Monsal Trail i do Headstone Tunnel

Z parkingu w dół do wiaduktu prowadzi dość strome zejście. Trwa to około 10 minut, nie jest bardzo trudne, ale zdecydowanie nie nadaje się dla wózków dziecięcych czy inwalidzkich. Po drodze otwierają się kolejne widoki na dolinę, a na dole wchodzimy prosto na ścieżkę Monsal Trail. To tutaj znajduje się wejście do Headstone Tunnel – warto zajrzeć, bo to naprawdę imponujący fragment dawnej linii kolejowej.

Pod samym wiaduktem i nad rzeką

My zeszliśmy też jeszcze niżej, aż do samej rzeki. Tam można zobaczyć wiadukt z innej perspektywy, monumentalny most robi wrażenie, gdy patrzy się na niego z dołu. Teren wokół jest zielony, z dużą przestrzenią i sporymi połaciami trawy. Często pasą się tu krowy, co dodaje uroku, choć niektórych może lekko onieśmielać. My mieliśmy krótkie spotkanie właśnie ze stadem krów, a Małolata była zachwycona kaczkami pływającymi w rzece. To także dobre miejsce na rodzinny piknik, jeśli ktoś lubi taki klimat.

Kolacja w Stables Bar

Na koniec dnia poszliśmy do Stables Bar przy Monsal Head Hotel. Menu było różnorodne, porcje naprawdę solidne, a ceny umiarkowane, każdy znalazł coś dla siebie Zamówiliśmy więc trzy dania: Małolata fish & chips, ja chicken skewers, a mama Małolaty pulled beef z nachos i jalapeño. Wszystko było świeże i smaczne, a porcja Małolaty tak duża, że sporo zabraliśmy jeszcze do domu. Atmosfera była luźna i przyjazna, więc na pewno możemy polecić to miejsce rodzinom z dziećmi.

Podsumowanie

Monsal Head to świetne miejsce na jednodniową wycieczkę. W jednym punkcie macie wszystko obok siebie: piękne widoki, historię dawnych kolei, łatwy dostęp do gastronomii i możliwość krótkiego (lub dłuższego) spaceru. Dla rodzin to ogromny plus – nie trzeba robić długiej wędrówki, żeby poczuć klimat Monsal Trail, a przy dobrej pogodzie można tu spędzić naprawdę cały dzień.

Hassop Station – praktyczna baza dla rowerzystów i rodzin

Hassop Station to dziś zupełnie inne miejsce niż kiedyś. Dawna stacja kolejowa z XIX wieku, przez lata zapomniana, została odnowiona i zamieniła się w przyjazne centrum turystyczne przy Monsal Trail. Widać, że to punkt pomyślany przede wszystkim z myślą o rowerzystach – ogromny parking, wypożyczalnia rowerów tuż przy budynku, zaplecze gastronomiczne i sklepy. Dlatego właśnie wielu wybiera Hassop jako początek swojej rowerowej przygody, a przy okazji idealne miejsce na przerwę.
My trafiliśmy tu w połowie dnia, jadąc z drugiego końc trasy Monsal Trail rowerami wynajętymi w Chee Dale.
Zaplanowaliśmy to tak, bo w Chee Dale nie ma gastronomii, a za to Hassop Station to idealene miejsce na dłuższy postój na jednym z końców trasy Monsal Trail.
Głód zwyciężył, a Hassop okazało się rajem dla zmęczonych nóg. W głównym budynku działa spora kawiarnia i restauracja z bogatym menu: my zamówiliśmy klasyczne comfort food, Małolata pieczonego ziemniaka z cheddarem, Mama halloumi burgera w brioche z ananasem i frytkami, a ja solidny stek w cieście piwnym (homemade steak & Monsal Trail Ale pie) z groszkiem i frytkami. Wszystko świeże, smaczne i w porcjach idealnych, by naładować baterie. 
Obok znajduje się też klimatyczny pizza truck „Pizza Pedlar”, z pieca opalanego drewnem – pachnie tak, że trudno przejść obojętnie. Jest również mała drewniana budka serwująca szybkie przekąski, kawę, lody, piwo czy cydr – idealne, jeśli chce się tylko coś na wynos.

Dzieciaki nie będą się tu nudzić – jest niewielki, ale fajny plac zabaw z drewnianymi domkami i drabinkami, gdzie Małolata oczywiście musiała się wyszaleć. My w tym czasie zajrzeliśmy do sklepu z pamiątkami i książkami – można tu znaleźć typowe drobiazgi jak magnesy, ale też sezonowe ozdoby, ubrania czy ręcznie robione akcesoria. To takie miejsce, gdzie zawsze coś wpadnie do koszyka, nawet jeśli się tego nie planowało.

Pod względem praktycznym Hassop Station to zdecydowanie najlepiej przygotowana baza spośród czterech punktów, które opisujemy w kontekście jednodniowych wypadów na Monsal Trail. Parking jest duży i wygodny, łatwo tu rozładować rowery, a sama wypożyczalnia znajduje się od razu przy głównym budynku, w przeciwieństwie do Chee Dale, gdzie trzeba kawałek podejść. Dlatego widać, że większość przyjeżdża tu z własnym sprzętem lub wypożycza na miejscu i rusza w trasę.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że jeśli szukacie spektakularnych widoków, tuneli, mostów czy zejścia do rzeki, to Hassop nie jest najlepszym wyborem. Można tu oczywiście pospacerować kawałek po Monsal Trail i nacieszyć się zielenią oraz spokojem, ale do miejsc takich jak Monsal Head czy malownicze wiadukty jest stąd dość daleko na pieszo. Dla nas Hassop było raczej punktem wygodnym do przerwy podczas rowerowej wycieczki i regeneracji, niż miejscem docelowym dla pieszej wycieczki. To świetne miejsce na rowery, dobry obiad i rodzinny postój, idealne dla tych, którzy cenią wygodę i pełną infrastrukturę.

Cała trasa Monsal Trail na rowerach – nasza jednodniowa przygoda

Aby naprawdę poznać uroki Monsal Trail i całego Peak District, najlepiej podzielić go na etapy i odkrywać pieszo – tak jak robiliśmy to wcześniej. Ale równie dobrym pomysłem jest zobaczenie całej trasy w jeden dzień, a najlepiej zrobić to na rowerach. My postanowiliśmy podjąć właśnie takie wyzwanie i ruszyć od początku do końca.

Na start wybraliśmy Chee Dale, gdzie działa Blackwell Mill Cycle Hire – mała, ale klimatyczna wypożyczalnia rowerów w drewnianej szopie niedaleko parkingu. To właśnie tam wynajęliśmy nasz sprzęt. Dla Małolaty zamiast rowerku wybraliśmy przyczepkę z wygodnym siedzeniem, przypiętą do mojego roweru, mogła w niej odpoczywać, podjadać przekąski i spokojnie obserwować świat dookoła. Mama Małolaty dostała rower elektryczny, co okazało się świetnym ułatwieniem, wspomaganie sprawiało, że nawet dłuższe odcinki pokonywało się lekko i bez większego wysiłku. Sama wypożyczalnia ma szeroką ofertę: klasyczne rowery, e-bike’i, przyczepki dla dzieci, a także tandemy.

Na drugim końcu Monsal Trail, w Hassop Station, również działa wypożyczalnia. Różnica polega na tym, że tam jest zdecydowanie większa baza, ogromny parking, kawiarnia, sklepik, plac zabaw i cała infrastruktura. Nic dziwnego, że większość osób z własnymi rowerami zaczyna właśnie w Hassop Station. Ale jeśli ktoś, tak jak my, chce wynająć rowery, to naszym zdaniem lepszym rozwiązaniem jest start w Chee Dale, głównie dlatego, że od razu wjeżdża się w najpiękniejsze fragmenty trasy z tunelami i wiaduktami.

Pierwsze kilometry to była czysta frajda, tunele z latarkami, wiadukty z widokiem na doliny, mijane po drodze rodziny i spacerowicze. Monsal Trail to trasa praktycznie płaska, więc jazda jest łatwa i przyjemna, a jednocześnie cały czas coś się dzieje. Małolata w swojej przyczepce co chwilę wołała, żebyśmy zwolnili, bo akurat wypatrzyła owce na zboczu albo ciekawą skałę.
W połowie drogi zrobiliśmy dłuższy postój w Hassop Station. To idealne miejsce na odpoczynek, my wybraliśmy restaurację w dawnej stacji kolejowej, ale obok działa też pizza truck z piecem opalanym drewnem i budka z przekąskami oraz lodami. Małolata obowiązkowo zaliczyła plac zabaw, a my rozkoszowaliśmy się gorącą herbatą i kawą, zbierając siły na dalszą drogę.
Po przerwie ruszyliśmy w drogę powrotną. Trasa w drugą stronę była równie przyjemna, chociaż nogi zaczynały odczuwać dystans. Na szczęście e-bike dla Mamy Małolaty okazał się zbawieniem, a ja ciągnąc przyczepkę czułem się jak prawdziwy koń pociągowy. Mimo zmęczenia uśmiechów nie brakowało, każdy tunel, każdy most to była kolejna mała przygoda.
Cała wyprawa zajęła nam praktycznie cały dzień. Monsal Trail ma 8,5 mili w jedną stronę, czyli łącznie około 27 km tam i z powrotem. Dla rodzin z dziećmi to spory dystans, więc warto dobrze się przygotować, zabrać wodę, przekąski, latarki do tuneli i coś przeciwdeszczowego, bo w Peak District pogoda zmienia się szybciej niż Małolata zdąży powiedzieć „jeszcze jeden tunel!”.
Na koniec dnia byliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. Małolata z dumą ogłosiła, że przejechała „cały Monsal Trail” – co prawda w przyczepce, ale kto by się tym przejmował. Dla nas to była świetna, rodzinna przygoda i idealny sposób, by w pełni poczuć klimat tej trasy. Jeśli ktoś zastanawia się, czy przejazd całego Monsal Trail w jeden dzień rowerem to dobry pomysł, odpowiadamy: tak, zdecydowanie tak!

Praktyczne porady dla rodzin – Monsal Trail na rowerach

Gdzie wypożyczyć rowery?

– Blackwell Mill Cycle Hire (Chee Dale, początek szlaku) – duży wybór rowerów, przyczepki dla dzieci, rowery elektryczne. Świetna opcja, jeśli zaczynacie od zachodniego końca trasy.

– Hassop Station (drugi koniec szlaku) – także wypożyczalnia rowerów i e-bike’ów, plus duży parking i zaplecze gastronomiczne. Lepsze miejsce dla tych, którzy mają własne rowery i potrzebują bazy z pełną infrastrukturą.

Rodzinne rozwiązania

• Przyczepki i foteliki dla dzieci – idealne dla maluchów, które jeszcze nie pedałują samodzielnie.
• Rowery elektryczne – spora ulga przy dłuższej trasie albo jeśli jedziecie z różnym poziomem kondycji.
• Trudność i czas przejazdu
• Cała trasa to ok. 14 km w jedną stronę (28 km tam i z powrotem).
• Nawierzchnia utwardzona, trasa płaska – idealna dla rodzin, nawet z dziećmi.

• Z przerwami na tunele, zdjęcia i ciasto w kawiarni warto liczyć 3–4 godziny w jedną stronę.

Co zabrać?

• Kaski (czasem są w cenie wypożyczenia, ale lepiej upewnić się wcześniej).
• Latarki/czołówki dla dzieci – tunele są oświetlone, ale długie i ciemne, co może być frajdą dla najmłodszych.
• Woda, przekąski i bluzy – w tunelach jest chłodno, nawet latem.

Najlepszy kierunek przejazdu?

– Jeśli macie własne rowery – start z Hassop Station (większy parking, kawiarnia, zaplecze).
– Jeśli wypożyczacie – start z Blackwell Mill (lepszy wybór sprzętu rodzinnego).

Zakończenie

I tak oto udało nam się przejść i przejechać cały Monsal Trail – kawał pięknej przygody w samym sercu Peak District. Każdy z etapów miał coś innego do zaoferowania: od malowniczych kamieni w Chee Dale, przez tunele i dawne piece wapienne w Miller’s Dale, aż po panoramę z Monsal Head i wygodną bazę w Hassop Station. Raz szliśmy pieszo, raz jechaliśmy rowerami, i w obu wersjach trasa sprawdziła się świetnie dla rodziny z dzieckiem.
Dla nas Monsal Trail to taki szlak, do którego można wracać – czy to na krótszy spacer, czy na całodzienną wyprawę. No i wiadomo, że wrażenia są zupełnie inne, kiedy ogląda się to wszystko z perspektywy własnych nóg, a inne, gdy wiatr wieje we włosy podczas rowerowej jazdy przez tunele. Małolata oczywiście najbardziej zapamiętała swoją „królewską przejażdżkę” w przyczepce, a my… pewnie po prostu to, że to była kolejna świetna rodzinna przygoda.
Jeśli więc szukacie pomysłu na aktywny dzień w Peak District – Monsal Trail to strzał w dziesiątkę. A czy wybierzecie spacer, rowery, czy może tylko kawałek trasy z ulubionym widokiem, to już zależy tylko od Was. My polecamy jedno – spakować wygodne buty, coś na ząb i ruszyć na szlak. Gwarantujemy, że nie pożałujecie.

Podobne wpisy