Abercwmeiddaw Slate Quarry i atrakcje Corris.

Little Italy, Steam Railway oraz King Arthur’s Labyrinth w Corris Craft Centre

Nie trzeba zdobywać najwyższych szczytów ani odwiedzać najpopularniejszych atrakcji, żeby przeżyć świetną rodzinną przygodę. Czasami wystarczy spakować plecak, zabrać dobry humor i ruszyć w miejsce, o którym większość turystów nawet nie słyszała.

Tak właśnie było podczas naszego kolejnego weekendowego wypadu. Tym razem trafiliśmy do niewielkiej miejscowości Corris, gdzie wybraliśmy się na spacer prowadzący przez pozostałości dawnej kopalni łupków Abercwmeiddaw Slate Quarry.

Już po kilku minutach wiedzieliśmy, że to będzie jedna z tych wycieczek, które zapamiętujemy na długo. Po drodze czekały na nas leśne ścieżki, szumiące potoki, tajemnicze ruiny, nietypowe tunele wykute w skale i miejsce, którego zupełnie nie spodziewaliśmy się znaleźć w środku walijskiego lasu.

Jak to zwykle bywa podczas naszych wyjazdów, nie zabrakło też miłych spotkań. Poznaliśmy sympatyczną parę z Londynu, która szukała ukrytego w lesie Little Italy.

Ponieważ chwilę wcześniej sami odnaleźliśmy to miejsce, mogliśmy bez problemu wskazać im właściwy kierunek. Takie przypadkowe rozmowy często zostają w pamięci równie długo jak same atrakcje.

Na tym jednak nasz dzień się nie skończył. Po spacerze wsiedliśmy do zabytkowej kolejki Corris Steam Railway, gdzie podczas krótkiej przejażdżki poznaliśmy historię tej niezwykłej linii kolejowej.

Na zakończenie odwiedziliśmy także Corris Craft Centre, w którym znajduje się słynny King Arthur’s Labyrinth, jedna z najciekawszych rodzinnych atrakcji w tej części Walii.
Zapraszamy Was na wspólną wycieczkę.
Pokażemy, co warto zobaczyć, podpowiemy, na co zwrócić uwagę i dlaczego ten niepozorny zakątek Walii okazał się dla nas bardzo miłym zaskoczeniem.

Abercwmeiddaw Slate Quarry. Dawna kopalnia łupków ukryta w walijskim lesie

Abercwmeiddaw Slate Quarry znajduje się w niewielkiej miejscowości Corris Uchaf, niedaleko Machynlleth, na terenie Parku Narodowego Eryri, znanego wcześniej jako Snowdonia.

Dziś po dawnej kopalni pozostały przede wszystkim kamienne ruiny, fragmenty wyrobisk i ślady ciężkiej pracy ludzi, którzy przez dziesiątki lat wydobywali tutaj walijski łupek. 

To właśnie ten surowiec przez wiele lat trafiał na dachy domów w różnych częściach Wielkiej Brytanii.

Kopalnia rozpoczęła działalność w połowie XIX wieku i funkcjonowała aż do połowy XX wieku.

Choć od zakończenia wydobycia minęło już wiele lat, spacerując po okolicy wciąż można dostrzec pozostałości dawnych budynków, kamienne murki oraz elementy infrastruktury, które przypominają o przemysłowej historii tego miejsca. 

Natura stopniowo odzyskała ten teren, dzięki czemu ruiny doskonale wtapiają się dziś w otaczający las i górski krajobraz.

Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc na trasie są tak zwane Binocular Tunnels. Powstały w 1864 roku podczas eksperymentów z wykorzystaniem jednej z pierwszych parowych maszyn do drążenia skał. 

Plan zakładał wykonanie dwóch równoległych tuneli, jednak projekt nigdy nie został ukończony. Do dziś zachowały się dwa otwory wykute obok siebie, które swoim wyglądem przypominają lornetkę i właśnie stąd wzięła się ich nazwa.

Spacer prowadzi około sześciokilometrową pętlą i zazwyczaj zajmuje od dwóch do dwóch i pół godziny. Trasa nie jest szczególnie długa, ale miejscami trzeba przygotować się na dość strome podejścia oraz błotniste odcinki, zwłaszcza po opadach deszczu. Dobre buty zdecydowanie się tutaj przydają.

Po drodze czeka jeszcze jedna niespodzianka. Wśród drzew ukryto niewielką makietę nazywaną Little Italy. To ręcznie wykonana miniaturowa włoska miejscowość, którą przez wiele lat tworzyli Mark i Muriel Bourne.

Można tam dostrzec miniaturowe budynki inspirowane włoską architekturą oraz znanymi zabytkami. To bardzo nietypowy widok, zwłaszcza że znajduje się w samym środku walijskiego lasu.

Sam początek trasy znajduje się niedaleko stacji Corris Railway, gdzie można zostawić samochód.

Dzięki temu bez problemu da się połączyć spacer z przejażdżką zabytkową kolejką lub odwiedzeniem pobliskiego Corris Craft Centre. My właśnie tak zaplanowaliśmy nasz dzień, dzięki czemu udało nam się zobaczyć znacznie więcej niż tylko pozostałości dawnej kopalni.

Nasza wycieczka krok po kroku

Początek spaceru

Na miejsce dotarliśmy dość wcześnie rano. Większość atrakcji była jeszcze zamknięta, a na parkingu przy Corris Steam Railway było sporo wolnych miejsc. Samochód zostawiliśmy właśnie tutaj i od razu ruszyliśmy na szlak.

Nie mieliśmy problemu z odnalezieniem trasy. Korzystaliśmy z aplikacji AllTrails, która bezbłędnie prowadziła nas przez całą pętlę. 

Po wyjściu z parkingu skierowaliśmy się w stronę ulicy Griandy. Już po chwili zwróciliśmy uwagę na coś, czego wcześniej nigdzie nie widzieliśmy.

Przy drodze znajdowało się kilka ręcznie wykonanych tabliczek z prośbą o zachowanie ostrożności ze względu na jeże. Co prawda żadnego nie spotkaliśmy, ale bardzo spodobało nam się to, że mieszkańcy tak dbają o małych mieszkańców okolicy.

Przy tej samej ulicy znajduje się również Family Corris Hostel. Nie korzystaliśmy z noclegu, ale jeśli planujecie spędzić w tej okolicy więcej czasu, warto wiedzieć, że jest to najbliższe miejsce noclegowe przy szlaku. Z ciekawości sprawdziliśmy opinie i są naprawdę dobre.

Little Italy

Po wejściu do lasu bardzo szybko dotarliśmy do Little Italy. To niewielka makieta ukryta pomiędzy drzewami, stworzona przez Marka i Muriel Bourne.

Przedstawia miniaturowe włoskie budowle i chociaż widać już na niej upływ czasu, nadal robi ciekawe wrażenie. Jest w niej coś, co sprawia, że człowiek zatrzymuje się na dłuższą chwilę i zaczyna przyglądać się kolejnym szczegółom.

Sam las również zrobił na nas duże wrażenie. Rosną tu wysokie drzewa, pomiędzy którymi ciągną się stare murki ułożone z łupkowego kamienia.

Ścieżka prowadzi miejscami wysoko ponad dnem doliny, dzięki czemu można podziwiać cały las z zupełnie innej perspektywy. Panuje tutaj cisza, którą przerywa jedynie szum potoków.

Ruiny kopalni i Binocular Tunnels

Idąc dalej, mijaliśmy pozostałości dawnych budynków kopalni oraz kilka niewielkich wodospadów. Trudno uwierzyć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu pracowali tutaj górnicy, a dziś przyroda niemal całkowicie odzyskała ten teren.

Po pewnym czasie dotarliśmy do słynnych Binocular Tunnels. Weszliśmy do środka, ale tylko na krótki odcinek.

Tunel nie jest szczególnie długi, jednak panujący w nim półmrok i surowe skalne ściany tworzą dość tajemniczy klimat. Przyznamy szczerze, że nie mieliśmy odwagi zapuszczać się dalej.

Mniej więcej w połowie trasy zatrzymaliśmy się na jednej z ławeczek i zrobiliśmy mały piknik. Na szlaku nie ma żadnych punktów gastronomicznych, dlatego warto zabrać ze sobą wodę oraz coś do przekąszenia. Kilkanaście minut odpoczynku w takim otoczeniu smakowało naprawdę dobrze.

Spotkanie z turystami z Londynu

Pod koniec naszej wędrówki spotkaliśmy starszą parę z okolic Londynu. Sami nas zaczepili i zapytali, czy wiemy, jak trafić do Little Italy.

Ponieważ właśnie kończyliśmy pętlę i doskonale wiedzieliśmy, gdzie znajduje się to miejsce, zaproponowaliśmy, żeby poszli z nami.

Wspólnie wróciliśmy kawałek ścieżką i pokazaliśmy im drogę. Takie przypadkowe spotkania zawsze dodają wyjazdom trochę uroku.

Corris Steam Railway

Po powrocie na parking kupiliśmy bilety na przejażdżkę zabytkową kolejką Corris Steam Railway. Linia powstała w XIX wieku, aby przewozić łupek z okolicznych kopalni, a dziś działa jako kolej turystyczna prowadzona przez pasjonatów, którzy od lat przywracają jej dawny blask.

Przejazd nie trwa długo. W jedną stronę zajmuje około dziesięciu minut, ale sam klimat robi świetne wrażenie. Drewniane wagony, parowa lokomotywa i spokojne tempo jazdy pozwalają na chwilę przenieść się do czasów, kiedy kolej była głównym środkiem transportu w tej części Walii.

Dojechaliśmy do stacji Maespoeth, gdzie wysiedliśmy z pociągu. Przewodnik opowiedział historię tego miejsca oraz samej linii kolejowej. Dowiedzieliśmy się między innymi, jak wyglądał transport łupków i jak udało się przywrócić kolej do życia po wielu latach od jej zamknięcia.

Corris Craft Centre i King Arthur's Labyrinth

Po zakończeniu przejażdżki wróciliśmy do samochodu i po kilku minutach dojechaliśmy do Corris Craft Centre. To niewielkie centrum z warsztatami rzemieślników, sklepikami oraz kawiarnią. Można tu spokojnie pospacerować, kupić lokalne wyroby i odpocząć po wcześniejszym spacerze.

Małolata oczywiście nie mogła odmówić sobie lodów. Tym razem wybór padł na sorbet malinowy i trzeba przyznać, że był to bardzo dobry sposób na zakończenie aktywnego dnia.

To właśnie tutaj znajduje się również King Arthur’s Labyrinth, jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji rodzinnych w tej części Walii. Zwiedzanie rozpoczyna się rejsem łodzią podziemną rzeką, która prowadzi przez dawną kopalnię łupków i magiczną kurtynę wodospadu.

Następnie uczestnicy, podążając za przewodnikiem, przemierzają podziemne korytarze i komory, gdzie dzięki efektom świetlnym, dźwiękowym oraz opowieściom ożywają walijskie legendy o królu Arturze, smokach, olbrzymach i innych bohaterach celtyckich podań.

Jeśli wybieracie się w okolice Corris z dziećmi, zdecydowanie warto uwzględnić to miejsce w planie wycieczki.

Po krótkim spacerze pomiędzy sklepikami wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę do domu. Tego dnia, udało nam się połączyć spokojny spacer, odrobinę historii i rodzinny czas spędzony na świeżym powietrzu.

Czy warto odwiedzić Abercwmeiddaw Slate Quarry?

Naszym zdaniem zdecydowanie tak. To miejsce nie należy do najpopularniejszych atrakcji Walii i właśnie to jest jego największą zaletą.

Zamiast tłumów czekają tutaj leśne ścieżki, szum potoków, pozostałości dawnej kopalni i kilka naprawdę nietypowych miejsc, których trudno spodziewać się w środku walijskiego lasu. Jeśli lubicie spokojne spacery i odkrywanie mniej znanych zakątków, ta trasa z pewnością przypadnie Wam do gustu.

Sama pętla nie jest bardzo długa, jednak warto zarezerwować sobie więcej czasu niż tylko na przejście szlaku. Po drodze co chwilę znajdzie się miejsce, przy którym warto się zatrzymać, zrobić kilka zdjęć albo po prostu nacieszyć się otaczającą przyrodą. 

My dodatkowo usiedliśmy na chwilę na jednej z ławek i zrobiliśmy mały piknik, co okazało się świetnym pomysłem.

Jeżeli wybieracie się tutaj z dziećmi, warto pamiętać o wygodnym obuwiu, ponieważ po deszczu ścieżki potrafią być błotniste, a miejscami są również dość strome. Dobrze jest także zabrać wodę i coś do przekąszenia, ponieważ na trasie nie ma żadnych punktów gastronomicznych. 

Sam szlak nie sprawił nam problemów z odnalezieniem. Korzystaliśmy z aplikacji AllTrails, która prowadziła nas bezbłędnie przez całą trasę.

Jeżeli macie trochę więcej czasu, warto połączyć spacer z przejażdżką zabytkową kolejką Corris Steam Railway oraz odwiedzić Corris Craft Centre. Dzięki temu z jednego dnia można wycisnąć naprawdę sporo i poznać ten zakątek Walii z kilku zupełnie różnych perspektyw.

Rodzinom podróżującym z dziećmi polecamy również zajrzeć do King Arthur’s Labyrinth, które znajduje się tuż obok i od lat należy do najciekawszych atrakcji w okolicy.

Mamy nadzieję, że nasza relacja pomoże Wam zaplanować własną wycieczkę i zachęci do odwiedzenia tego niezwykłego miejsca. My wróciliśmy stąd z kolejnymi wspomnieniami, sporą liczbą zdjęć i przekonaniem, że Walia wciąż potrafi zaskakiwać, nawet wtedy, gdy wydaje się, że widzieliśmy już naprawdę wiele.

Podobne wpisy