Spacer do Trinnacle – nasza rodzinna przygoda nad Dovestone i Yeoman Hey Reservoirs w Greenfield
Mgła tak gęsta, że nawet słońce wydawało się spać dalej, taki widok zastaliśmy, gdy opuszczaliśmy dom tamtego październikowego ranka.
Ale przecież najciekawsze miejsca często kryją się właśnie za chmurami. Uzbrojeni w termos z herbatą, kilka warstw ubrań i sportowe buty, ruszyliśmy w stronę Greenfield, by odkryć zaporę między Dovestone Reservoir a Yeoman Hey Reservoir.
Nasz plan? Żaden, poprostu spacer bez wielkich pretensji ale z otwartymi oczami i sercami gotowymi na niespodzianki.
Zatrzymaliśmy się na maleńkim parkingu Binn Green (bo to najbliżej tamy), nie tyle z marzeń o spektakularnym trekkingu, ile z chęci pospacerowania w naturze.
I wiecie co? Poranek był chłodny, pochmurny i trochę ponury, ale w czasie jazdy jakby ktoś przesunął kurtynę, pojawiło się słońce.
Z każdym krokiem zrzucaliśmy warstwę ubrań, aż zostało tylko to, co najprostsze, koszulka z krótkim rękawem, bo zrobiło się naprawdę przyjemnie ciepło.
To była spontaniczna decyzja: „Jedziemy zobaczyć tamę, i co nas spotka niech nas spotka.” Ale takie wyprawy bywają najlepsze, pełne kontrastów: od zimnej mgły po słoneczny spokój, od ostrożności po zachwyt. I tak, zaraz za zakrętem, czekać na nas miała ogromna tama, woda, skały i nasza własna, mała historia dnia, który zapowiadał się nijako, a stał się wyjątkowy.
O miejscu – między Dovestone a Yeoman Hey
Jeśli ktoś zapyta, gdzie właściwie znajduje się to całe Dovestone, to najprostsza odpowiedź brzmi: na końcu świata… przynajmniej tak się czujesz, kiedy tam dotrzesz.
Oficjalnie to północno-zachodni skraj Peak District National Park, dokładnie przy miasteczku Greenfield w hrabstwie Greater Manchester. Wystarczy zjechać z drogi A635 prowadzącej w kierunku Holmfirth i nagle z miejskiego zgiełku trafiasz w miejsce, gdzie głównym dźwiękiem jest szum wody i wiatr hulający po wrzosowiskach.
Cały ten obszar to system trzech zbiorników wodnych: Dovestone, Yeoman Hey i Greenfield Reservoir, które razem tworzą malowniczą dolinę.
Historia tego miejsca sięga XIX wieku, kiedy zaczęto budować pierwsze zapory, żeby zapewnić wodę dla rozwijającego się Manchesteru i okolicznych miast.
Najstarszy z nich, Yeoman Hey Reservoir, powstał już w 1880 roku, potem dołączył Greenfield Reservoir (ukończony w 1902 r.), a najnowszy i największy, Dovestone, zbudowano w latach 60. XX wieku. Dziś to nie tylko ważny element infrastruktury wodnej, ale też jeden z najpiękniejszych terenów spacerowych w okolicach Manchesteru.
Co ciekawe, tama Dovestone ma aż 38 metrów wysokości i około 550 metrów długości. Z góry wygląda trochę jak lądowisko dla gigantów, ale to właśnie dzięki niej powstały tak urokliwe ścieżki spacerowe i punkty widokowe. Spacerując po koronie zapory, można podziwiać taflę wody z jednej strony i zieloną dolinę z drugiej, widok, który naprawdę robi wrażenie.
A jeśli spojrzysz w górę, nad zbiornikami, zobaczysz coś jeszcze bardziej charakterystycznego – The Trinnacle. To potężna formacja skalna wyrastająca z wrzosowisk niczym kamienny ząb natury. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa “trinity”, czyli trójca, bo skała ma trzy pionowe kolumny, które wyglądają, jakby ktoś specjalnie je ułożył w idealną rzeźbę. W rzeczywistości to efekt tysięcy lat erozji piaskowca (gritstone), a nie pracy ludzkich rąk.
Szlak do Trinnacle nie jest może bardzo długi, ale potrafi dać w kość to około 2–3 godziny marszu w obie strony, po nierównym, miejscami błotnistym terenie.
Trasa prowadzi przez strome podejścia, ale widoki z góry wynagradzają każdy krok. Widać stamtąd oba zbiorniki, okoliczne wzgórza i niekończące się wrzosowiska.
Jedno tylko trzeba wiedzieć, wspinaczka na samą skałę jest odradzana. Jest ślisko, stromo i daleko do jakiejkolwiek pomocy, więc lepiej po prostu usiąść obok, zrobić zdjęcie i nacieszyć oczy panoramą.
Przyroda wokół Dovestone to czysta poezja. Niżej rosną drzewa, które jesienią zamieniają się w kolorową mozaikę, wyżej zaczynają się wrzosowiska, a jeszcze wyżej surowe skały i wiatr, który pachnie dzikością. To teren, na którym łatwo spotkać ptaki drapieżne sokoły, jastrzębie a czasem nawet owce przystrojone kolorowymi znakami właścicieli.
Wiosną i latem teren tętni życiem, a jesienią nabiera spokoju, który przyciąga spacerowiczów i fotografów.
Nie ma tu parku rozrywki, nie ma kawiarni na każdym rogu, za to jest cisza, przestrzeń i poczucie wolności, które trudno dziś znaleźć. Dovestone i okolice Greenfield to jedno z tych miejsc, gdzie można po prostu iść, oddychać, słuchać i przypomnieć sobie, że natura nie potrzebuje fajerwerków, żeby zachwycać.
Nasza przygoda – z mgły w słońce, czyli rodzinny spacer do Trinnacle
Ten dzień zaczął się jak typowy październik w Anglii, zimno, mgła, zero widoczności i to uczucie, że może jednak lepiej zostać pod kocem z gorącą herbatą. Ale my przecież nie z takich! Spakowaliśmy termos, przekąski, kilka warstw ubrań („bo nie wiadomo, co ta pogoda wymyśli”) i ruszyliśmy w stronę Greenfield.
Już w trakcie jazdy mgła była tak gęsta, że momentami nie widzieliśmy nawet końca drogi. Małolata z tyłu komentowała: „Tata, wyglądamy jak w chmurze!” i miała rację, jechaliśmy dosłownie przez mleko.
Zaparkowaliśmy na małym parkingu Binn Green Car Park bo to świetny punkt startowy, jeśli chcecie dotrzeć do zapory między Dovestone a Yeoman Hey.
Wysiedliśmy z auta w pełnym rynsztunku: kurtki, czapki, szaliki, a tu niespodzianka, zaczęło się przejaśniać! Po kilkunastu minutach marszu słońce przebiło się przez chmury i nagle świat wokół wyglądał zupełnie inaczej.
W powietrzu zapach mokrej trawy, na wodzie refleksy światła, a my zdejmowaliśmy kolejne warstwy, aż w końcu maszerowaliśmy w krótkich rękawkach. Typowy brytyjski rollercoaster pogodowy.
Trasa wzdłuż zbiornika jest przepiękna, z jednej strony spokojna tafla wody, z drugiej skaliste wzgórza i wrzosowiska.
Małolata oczywiście co chwilę zatrzymywała się, żeby „zobaczyć coś ważnego”: kamyk w kształcie serca, ślimaka na mchu, a raz nawet znalazła kij, który jak stwierdziła „będzie laską wspinaczkową jak dla dorosłych turystów”.
Kiedy zaczęliśmy się wspinać wyżej, droga stała się bardziej kamienista i stroma. Po drodze zatrzymaliśmy się na mały piknik, kilka zdjęć, batoniki, herbatka z termosu i obowiązkowe „selfie z wiatrem we włosach”.
Z tego miejsca było już widać oba zbiorniki Dovestone i Yeoman Hey i naprawdę trudno było zdecydować, gdzie patrzeć.
Widoki są tak rozległe, że aż trudno uwierzyć, że to wciąż Anglia, a nie jakiś dziki zakątek Szkocji.
Po kolejnych kilkudziesięciu minutach dotarliśmy w końcu do celu, The Trinnacle.
Z bliska ta skała robi wrażenie, trzy potężne filary, jakby ktoś je wyrzeźbił specjalnie po to, żeby turyści mogli się zachwycać. Ale spokojnie, nie wspinaliśmy się na nią, tabliczki ostrzegają, że to niebezpieczne, i rzeczywiście teren jest stromy i śliski.
Zrobiliśmy więc przerwę tuż obok, Małolata z dumą zajadała czekoladowego batonika, a ja po prostu siedziałem i patrzyłem na ten krajobraz, który wyglądał jak z filmu.
Powrót był już spokojniejszy z górki, z uśmiechami i rozmową o tym, które skały wyglądały jak zamki, a które jak smoki.
Wróciliśmy do auta zmęczeni, ale z głową pełną wrażeń i obietnicą, że wrócimy tu jeszcze raz, może następnym razem z piknikiem nad samą wodą.
Bo to jednak tylko część uroków Dovestone Reservoir, wokół zbiornika i w całej dolinie Greenfield czeka jeszcze wiele miejsc, które warto zobaczyć.
Co jeszcze warto zrobić i zobaczyć w okolicy Dovestone Greenfield
Choć my w ten dzień skupiliśmy się głównie na trasie do Trinnacle i spacerze wzdłuż tamy, okolica Dovestone kryje w sobie sporo dodatkowych atrakcji i tras, które mogą uczynić Wasz pobyt jeszcze bogatszym. Oto co polecam i co warto rozważyć następnym razem:
Pomysły na trasy i miejsca do odkrycia
• Spacer wokół Dovestone Reservoir (ok. 4,3 km)
To przyjemna, umiarkowana pętla, która prowadzi wzdłuż linii brzegowej zbiornika. Ścieżka jest w znacznej mierze utwardzona i nadaje się do spacerów rodzinnych.
• Sailing i żeglarstwo na Dovestone
Zbiornik Dovestone ma również swój klub żeglarski który miniecie na tej trasie więc jeśli pogoda dopisze i jesteście otwarci na inne aktywności (niekoniecznie piesze), można tam zajrzeć albo poprostu poobserwować żeglujące łódki.
• Obserwacja ptaków i przyroda (RSPB / rezerwat)
Obszar wokół zbiorników częściowo zarządzany jest przez RSPB (Royal Society for the Protection of Birds), co oznacza, że jest tu żywa przyroda: ptaki wrzosowiskowe, ptaki drapieżne, roślinność moorlandowa. To świetny teren do spokojnych spacerów, obserwacji natury i nauki z dziećmi.
• Trasa Dovestone → Yeoman Hey → Greenfield (i dalej do Trinnacle / Raven Stones Edge)
Można zaplanować dłuższy spacer, który łączy kilka zbiorników: Dovestone, Yeoman Hey i Greenfield a także podejście grzbietem Raven Stones do formacji Trinnacle.
Trasa ta bywa fragmentami bardziej wymagająca, z podejściami i częściami kamienistymi, ale widoki są naprawdę tego warte.
• Chew Reservoir i trasa przez Wrzosowiska
Jeśli chcecie się trochę bardziej oddalić i poczuć przestrzeń, trasa z Dovestone w kierunku Chew Reservoir to opcja, którą polecają pasjonaci pieszych wycieczek. Droga Chew Rd. to ścieżka prowadząca serpentynami w górę doliny, nagradza panoramą, od której trudno się oderwać.
Porady dla rodzin / praktyczne informacje
Jeśli planujecie rodzinny wypad do Dovestone Reservoir w Peak District, to kilka rzeczy warto wiedzieć, zanim zapakujecie termos i czekoladowe batoniki (które, jak się okazuje, są obowiązkowym elementem każdego szczytu).
Parking
Najwygodniejszym miejscem na start jest Binn Green Car Park – to niewielki parking zarządzany przez RSPB, położony tuż przy drodze A635 (Greenfield – Holmfirth Road). Stąd macie najbliżej do tamy i ścieżki prowadzącej ku The Trinnacle.
Jeśli planujecie dłuższy spacer lub potrzebujecie więcej miejsca, wybierzcie Dovestone Car Park – główny, większy parking zarządzany przez Oldham Council (kod: OL3 7NE / OL3 7NN). W weekendy może się szybko zapełniać, więc lepiej przyjechać wcześniej.
Toalety i zaplecze
Na głównym parkingu przy Dovestone dostępne są toalety publiczne. Poza tym teren jest raczej „dziki” – nie znajdziecie tu kawiarni ani restauracji tuż przy szlaku. Jeśli więc jedziecie z dziećmi, warto zabrać ze sobą prowiant, picie i chusteczki czyli klasyka rodzinnego survivalu.
Jedzenie i piknik
Świetnym pomysłem jest piknik z widokiem na zbiornik, znajdziecie sporo ławek i miejsc, gdzie można spokojnie usiąść.
Warto zabrać koc, przekąski i coś ciepłego w termosie bo pogoda potrafi się tu zmienić w 10 minut.
Jeśli po spacerze planujecie coś zjeść, w pobliskim Greenfield lub Uppermill znajdziecie przytulne puby i kawiarnie często z kominkiem i menu przyjaznym dzieciom.
Czas zwiedzania
Spacer wokół samego zbiornika zajmuje około 1,5–2 godziny, a wejście do Trinnacle Rocks to już 2–3 godziny w obie strony, zależnie od tempa i liczby „batonikowych przystanków”.
Co zabrać
• Wodoodporne buty lub trekkingowe adidasy (nawet jeśli nie planujecie „górskiego” szlaku).
• Kurtki przeciwdeszczowe – pogoda potrafi zmienić się w kilka minut.
• Czapki, rękawiczki (nawet wiosną – na górze bywa wietrznie).
• Przekąski i woda.
• Powerbank, bo widoki będą Was kusić do robienia miliona zdjęć.
Bezpieczeństwo
Warto pamiętać, że podejście pod The Trinnacle może być miejscami strome i śliskie. Zdecydowanie nie poleca się wspinania na samą formację, skały są niestabilne, a ewentualna akcja ratunkowa jest bardzo trudna. Spacer do punktu widokowego jest jednak w pełni wystarczający bo widoki są spektakularne!
Podsumowanie
Dolina Greenfield Valleyto jedno z tych miejsc, które trudno opisać jednym słowem. Trochę gór, trochę jezioro, trochę bajka a wszystko to zaledwie kilkadziesiąt minut od Manchesteru.
To idealny kierunek na rodzinny wypad: nie za trudny, ale z przygodą; nie za daleko, ale z widokami jak w szkockich Highlands.
Dla nas to była wyprawa pełna śmiechu, słodkich przystanków i westchnień zachwytu. I choć Małolata zapamiętała głównie to, że „skały wyglądały jak smoki”, ja zapamiętałem spokój i ciszę, jakiej nie spotyka się często.
Na pewno tu wrócimy może następnym razem z piknikiem, może z kijkami, a może po prostu, żeby znów popatrzeć, jak chmury przeglądają się w wodzie.
Jeśli więc szukacie miejsca na rodzinną przygodę w Peak District, to dolina Greenfield Valley zdecydowanie powinno trafić na waszą listę.
