|

Paryż w jeden dzień z dzieckiem, realny plan zwiedzania.

Są takie miasta, które każdy zna jeszcze zanim je zobaczy. I dokładnie taki jest Paryż. Kojarzy się z filmów, zdjęć, książek i tych wszystkich idealnych kadrów, gdzie gdzieś w tle zawsze stoi Wieża Eiffla, a ludzie spacerują spokojnie wzdłuż Sekwany.

Tylko że kiedy przychodzi co do czego i masz przed sobą jeden dzień na zwiedzanie, szybko pojawia się pytanie:
 czy to w ogóle ma sens?

My właśnie w takiej sytuacji byliśmy. Weekendowy city break, ograniczony czas i do tego wyjazd w składzie, który wymaga trochę więcej logistyki niż standardowy spacer we dwoje.

Jedziemy z dzieckiem i z babcią, więc od razu wiedzieliśmy, że plan musi być wygodny i bez długich, męczących odcinków.

I tu nagle okazuje się, że większość planów z internetu kompletnie nie ma zastosowania.

Bo umówmy się szczerze Większość przewodników pokazuje idealny dzień, w którym wstajesz o świcie, robisz kilkanaście kilometrów, odwiedzasz wszystko po drodze i jeszcze masz siłę na romantyczny spacer wieczorem.

Tylko że w realnym życiu to tak nie działa.

Dlatego zamiast kopiować gotowe schematy, postanowiliśmy przygotować własny plan. Taki, który pozwoli zobaczyć najważniejsze miejsca w Paryżu, będzie do przejścia z dzieckiem, nie zamęczy starszej osoby i jednocześnie da poczucie, że faktycznie zobaczyliśmy Paryż, a nie tylko odhaczyliśmy kilka punktów na mapie.

Czy da się zwiedzić Paryż w jeden dzień?

Tak, ale pod jednym warunkiem. Trzeba odpuścić perfekcję i postawić na sensowną trasę, dobre tempo i kilka sprytnych decyzji po drodze.

Nasz plan opiera się na dziewięciu kluczowych miejscach, które każdy kojarzy i które naprawdę warto zobaczyć przy pierwszej wizycie.

Ułożyliśmy je tak, żeby tworzyły możliwie logiczną trasę, bez zbędnego krążenia po mieście. Tam, gdzie dystans robi się zbyt duży, po prostu podjeżdżamy kawałek metrem albo innym transportem miejskimi, zamiast męczyć się pieszo.

Dzięki temu nie tracimy czasu na chaos logistyczny, nie zniechęcamy dziecka ciągłym chodzeniem i zostaje nam jeszcze energia, żeby wieczorem po prostu poczuć klimat miasta
Bo właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

To nie ma być wyścig. To ma być dzień, który zapamiętacie.

W dalszej części pokażemy dokładnie, jak wygląda nasza trasa krok po kroku, ile czasu realnie zarezerwować na poszczególne miejsca i gdzie warto zrobić przerwy, żeby ten dzień był przyjemnością, a nie maratonem.

1. Place du Trocadéro. Najlepszy początek dnia w Paryżu

Nasz plan zwiedzania od początku układaliśmy tak, żeby był po prostu wygodny i realny do zrobienia w jeden dzień. Nie chcieliśmy tracić czasu na ciągłe przejazdy przez pół miasta ani zaczynać dnia od długiego dojazdu komunikacją miejską. Dlatego nocleg w centrum Paryża okazał się w naszym przypadku strzałem w dziesiątkę.

Przy krótkim pobycie takim jak city break ma to ogromne znaczenie. Jasne, hotel poza centrum często będzie sporo tańszy, ale przy jednym pełnym dniu zwiedzania każda godzina jest na wagę złota.

Możliwość wyjścia rano z hotelu i dojścia spacerem do pierwszej atrakcji naprawdę robi różnicę, szczególnie gdy podróżuje się z dzieckiem albo starszą osobą.

Właśnie dlatego nasz dzień zaczynamy przy Place du Trocadéro, czyli miejscu, które dla wielu osób jest pierwszym prawdziwym spotkaniem z Paryżem.

To właśnie stąd rozciąga się jeden z najbardziej znanych widoków na Wieżę Eiffla. Szerokie tarasy, fontanny i panorama miasta sprawiają, że już od samego rana można poczuć klimat francuskiej stolicy. 

Miejsce to powstało z okazji Wystawy Światowej w 1937 roku i do dziś pozostaje jednym z najpopularniejszych punktów widokowych w całym Paryżu.

Jeśli chcecie zrobić pamiątkowe zdjęcia bez ogromnych tłumów, warto pojawić się tutaj możliwie wcześnie. Im późniejsza godzina, tym więcej turystów, sprzedawców pamiątek i osób próbujących zaczepiać odwiedzających różnymi “ulicznymi atrakcjami”.

I tutaj mała, ale ważna wskazówka.

W okolicach największych atrakcji Paryża trzeba uważać na kieszonkowców oraz osoby próbujące wyłudzać pieniądze od turystów.

Najczęściej wyglądają niegroźnie, zagadują, proszą o podpisanie petycji albo próbują wręczyć różne drobiazgi. Najlepiej po prostu ignorować takie zaczepki i iść dalej.

My po kilku minutach podziwiania panoramy ruszyliśmy spokojnym spacerem w kierunku Wieży Eiffla i Pól Marsowych, czyli kolejnego punktu naszego planu zwiedzania.

2. Pola Marsowe i spacer pod Wieżą Eiffla

Z Place du Trocadéro ruszyliśmy spokojnym spacerem w kierunku najbardziej rozpoznawalnego symbolu miasta, czyli Wieży Eiffla. I trzeba przyznać, że właśnie ten fragment trasy daje chyba najbardziej “paryskie” odczucia już od samego początku dnia.

Po drodze schodzi się w stronę Sekwany, mija most Pont d’Iéna i z każdym krokiem Wieża Eiffla robi się coraz większa. Nawet jeśli widziało się ją wcześniej setki razy na zdjęciach, na żywo naprawdę potrafi zrobić wrażenie swoją skalą.

Naszym kolejnym przystankiem były Pola Marsowe, czyli ogromny park rozciągający się tuż pod Wieżą Eiffla. Dawniej teren ten służył jako plac ćwiczeń wojskowych dla francuskiej armii, a dziś jest jednym z najpopularniejszych miejsc odpoczynku w całym Paryżu.

To właśnie tutaj najlepiej poczuć atmosferę miasta. Ludzie siedzą na trawie, robią pikniki, odpoczywają z kawą albo po prostu podziwiają widok na Wieżę Eiffla.

I nawet jeśli plan zwiedzania jest napięty, warto na chwilę zwolnić tempo właśnie tutaj.

Przy podróży z dzieckiem taki moment odpoczynku naprawdę robi różnicę. Kilkanaście minut przerwy, coś do picia, mała przekąska i od razu łatwiej ruszyć dalej bez marudzenia i zmęczenia.

To też bardzo dobre miejsce na zdjęcia. Zielona przestrzeń, alejki i widok na Wieżę Eiffla tworzą dokładnie ten klimat, który większość osób kojarzy z pocztówek i filmów z Paryża.

Warto jednak pamiętać, że okolice Wieży Eiffla należą do najbardziej obleganych miejsc w mieście. Im bliżej południa, tym robi się tłoczniej. Pojawia się też więcej osób sprzedających pamiątki czy próbujących zaczepiać turystów. Dlatego dobrze mieć plecak i telefon cały czas pod kontrolą.

My po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej do miejsca, które chyba każdy widział przynajmniej raz na Instagramie, nawet jeśli nie znał jego nazwy. Czyli słynnej uliczki Rue de l’Université z widokiem na Wieżę Eiffla między paryskimi kamienicami.

3. Rue de l’Université. Pocztówkowy widok na Wieżę Eiffla

Po spacerze przez Pola Marsowe ruszyliśmy w stronę miejsca, które w ostatnich latach stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów fotograficznych w całym Paryżu.

Mowa o Rue de l’Université, czyli niepozornej uliczce, z której rozciąga się idealny widok na Wieżę Eiffla schowaną pomiędzy klasycznymi paryskimi kamienicami.

To właśnie stąd pochodzą te wszystkie kadry, które regularnie pojawiają się na Instagramie, TikToku czy w filmach podróżniczych. I trzeba przyznać, że na żywo wygląda to naprawdę świetnie.

Sama uliczka nie jest żadną wielką atrakcją turystyczną w klasycznym znaczeniu. Nie ma tu muzeów, zabytków ani specjalnych punktów do zwiedzania. Chodzi głównie o klimat miejsca i charakterystyczny widok, który bardzo mocno kojarzy się z Paryżem.

W przeciwieństwie do okolic samej Wieży Eiffla jest tutaj nieco mniej tłoczno, choć oczywiście nadal trzeba liczyć się z turystami ustawiającymi się do zdjęć.

Warto pamiętać, że najlepiej nie zatrzymywać się dokładnie na środku ulicy, bo normalnie poruszają się tutaj samochody i mieszkańcy. Mimo popularności tego miejsca to nadal zwykła paryska ulica.

To był dla nas raczej krótki przystanek niż dłuższe zwiedzanie. Kilkanaście minut spokojnie wystarczy, żeby nacieszyć się widokiem i zrobić kilka zdjęć.

Po krótkim postoju mieliśmy początkowo skorzystać z transportu miejskiego i pojechać w kierunku Pól Elizejskich oraz Łuku Triumfalnego.

Ostatecznie uznaliśmy jednak, że pogoda dopisuje, a odległość nie jest na tyle duża, żeby nie dało się jej pokonać spacerem.

Jak się później okazało, była to bardzo dobra decyzja. Po drodze zupełnie przypadkiem trafiliśmy na lokalne targowisko, którego początkowo w ogóle nie mieliśmy w planach.

To właśnie takie nieoczywiste miejsca często okazują się jednymi z najciekawszych wspomnień z podróży.

Zamiast skupiać się wyłącznie na odhaczaniu kolejnych atrakcji, mogliśmy przez chwilę zobaczyć bardziej codzienny i lokalny fragment Paryża. I właśnie tam postanowiliśmy zatrzymać się na moment przed dalszą drogą w kierunku Pól Elizejskich.

4. Marché Président Wilson. Nieplanowane odkrycie, które warto zobaczyć

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubimy podczas podróży, są miejsca znalezione całkowicie przypadkiem. Takie, których nie było w planie zwiedzania, nie zapisaliśmy ich wcześniej na mapie i nie przeczytaliśmy o nich w żadnym przewodniku. Dokładnie tak trafiliśmy na Marché Président Wilson.

Spacerując w kierunku Pól Elizejskich i Łuku Triumfalnego, zauważyliśmy długie targowisko pełne lokalnych produktów, stoisk z jedzeniem i mieszkańców robiących codzienne zakupy. Już po kilku minutach wiedzieliśmy, że warto zatrzymać się tutaj na dłużej.

Marché Président Wilson należy do najbardziej znanych targowisk w tej części Paryża. Można znaleźć tutaj między innymi świeże owoce i warzywa, francuskie sery, pieczywo, wędliny, owoce morza oraz wiele innych lokalnych produktów.

Atmosfera mocno różni się od tej znanej z najpopularniejszych atrakcji turystycznych. Zamiast kolejek do zabytków i tłumów turystów można przez chwilę zobaczyć bardziej codzienną stronę miasta.

Najbardziej zapadła nam w pamięć strefa gastronomiczna. Wśród wielu stoisk trafiliśmy na bardzo sympatycznego sprzedawcę przygotowującego dania na miejscu.

Skusiliśmy się na makaron z truflami w stylu mac and cheese i trzeba przyznać, że był to jeden z tych nieplanowanych przystanków, które później wspomina się najdłużej.

Jeżeli będziecie w tej okolicy w dzień działania targu, zdecydowanie warto poświęcić mu choć kilkanaście minut. Nawet jeśli niczego nie kupicie, sam spacer między stoiskami pozwala poczuć zupełnie inny klimat niż przy największych atrakcjach Paryża.

5. Pola Elizejskie. Najsłynniejsza aleja Paryża

Po krótkim spacerze po Marché Président Wilson ruszyliśmy dalej w kierunku jednej z najbardziej znanych ulic świata, czyli słynnych Pól Elizejskich. To właśnie tutaj odbywają się parady wojskowe, świętowanie sportowych sukcesów i najważniejsze miejskie wydarzenia.

Aleja ciągnie się przez prawie dwa kilometry i łączy plac Place de la Concorde z Łukiem Triumfalnym.

Myślę, że to miejsce może trochę zaskoczyć osoby odwiedzające Paryż pierwszy raz. Wiele osób wyobraża sobie Pola Elizejskie jako wyjątkowo klimatyczną, romantyczną ulicę pełną kawiarni i francuskiego klimatu rodem z filmów.

Tymczasem w rzeczywistości jest to raczej bardzo szeroka, nowoczesna aleja z ogromną ilością sklepów, restauracji, salonów samochodowych i turystów z całego świata.

Nie zmienia to jednak faktu, że warto zobaczyć to miejsce chociaż raz. Spacerując aleją, można poczuć skalę i rozmach Paryża. Szczególnie ciekawie wygląda perspektywa całej ulicy z widocznym w oddali Łukiem Triumfalnym.

To też dobre miejsce na krótki odpoczynek albo kawę, choć trzeba przygotować się na to, że ceny w tej okolicy potrafią być naprawdę wysokie. Przy city breaku w Paryżu szybko można zauważyć, że lokale położone przy największych atrakcjach zwykle są wyraźnie droższe niż te kilka ulic dalej.

My potraktowaliśmy Pola Elizejskie bardziej jako fragment trasy niż miejsce na długie zwiedzanie. Przy planie jednodniowym bardzo łatwo przesadzić tutaj z czasem, a przed nami nadal było jeszcze sporo ważnych punktów.

Im bliżej końca alei byliśmy, tym wyraźniej nad okolicą dominował już kolejny symbol francuskiej stolicy. Po przejściu tego fragmentu trasy dotarliśmy wreszcie pod Łuk Triumfalny, czyli jedną z najbardziej rozpoznawalnych budowli w całej Francji.

6. Łuk Triumfalny. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Francji

Spacerując Polami Elizejskimi, dotarliśmy w końcu do jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli Francji, czyli Łuku Triumfalnego. Monument stoi na środku ogromnego ronda Place Charles de Gaulle, z którego rozchodzi się aż dwanaście ulic.

Widok z góry musi robić niesamowite wrażenie, choć już z poziomu ulicy całość wygląda bardzo imponująco.

Łuk Triumfalny został wybudowany na polecenie Napoleona Bonaparte po zwycięstwie pod Austerlitz i miał upamiętniać sukcesy francuskiej armii.

Na jego ścianach zapisano nazwiska generałów i najważniejsze bitwy, a pod monumentem znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza z wiecznym płomieniem.

I trzeba przyznać, że na żywo budowla robi dużo większe wrażenie niż na zdjęciach. Szczególnie kiedy człowiek stoi tuż pod nią i widzi skalę całej konstrukcji oraz ogrom otaczającego ją ronda.

Warto wiedzieć, że do Łuku Triumfalnego nie przechodzi się bezpośrednio przez ulicę. Ruch samochodowy wokół ronda jest ogromny i momentami wygląda wręcz chaotycznie.

Na szczęście pod rondem prowadzą specjalne przejścia podziemne, dzięki którym można bezpiecznie dostać się pod sam monument.

Dla osób mających więcej czasu ciekawą opcją może być wejście na górę Łuku Triumfalnego, skąd rozciąga się panorama Paryża i widok między innymi na Pola Elizejskie oraz Wieżę Eiffla.

My jednak przy planie zwiedzania na jeden dzień świadomie z tego zrezygnowaliśmy. Kolejki potrafią być naprawdę długie, a zależało nam bardziej na spokojnym zobaczeniu większej liczby miejsc niż staniu przez godzinę w oczekiwaniu na wejście.

Po krótkim spacerze wokół Łuku Triumfalnego przyszedł czas na kolejny większy przejazd tego dnia. Do Luwru mieliśmy jeszcze spory kawałek, dlatego zamiast iść pieszo postanowiliśmy zamówić Bolta.

Co ciekawe, podczas naszego pobytu właśnie Bolt sprawdzał się najlepiej. Próbowaliśmy również korzystać z Ubera, ale kilka razy mieliśmy problem ze znalezieniem kierowcy. Bolt działał zdecydowanie sprawniej i ostatecznie najczęściej korzystaliśmy właśnie z tej aplikacji.

Po kilkunastominutowym przejeździe znaleźliśmy się przy jednym z najbardziej znanych muzeów na świecie, czyli Luwrze. To właśnie tam czekał na nas kolejny punkt naszej jednodniowej trasy po Paryżu.

7. Luwr. Miejsce, w którym można spędzić cały dzień

Po zwiedzaniu Łuku Triumfalnego zamówiliśmy Bolta i ruszyliśmy w kierunku jednego z najbardziej znanych muzeów na świecie, czyli Luwru. Już sam przyjazd na miejsce robi ogromne wrażenie.

Ogromny dziedziniec otoczony jest monumentalnymi skrzydłami dawnego pałacu królewskiego, które ciągną się setkami metrów i momentami bardziej przypominają całe miasto niż pojedynczy budynek.

W samym centrum placu stoi charakterystyczna szklana piramida, która przez lata stała się jednym z symboli współczesnego Paryża.

To właśnie tutaj większość turystów zatrzymuje się na zdjęcia, a trudno się temu dziwić, bo połączenie nowoczesnej architektury z historycznymi zabudowaniami wygląda naprawdę imponująco

I trzeba przyznać, że nawet osoby, które na co dzień niespecjalnie interesują się sztuką, prawdopodobnie i tak będą pod wrażeniem tego miejsca.

To właśnie tutaj znajduje się Mona Lisa Leonarda da Vinci oraz tysiące innych dzieł sztuki z różnych epok i części świata. 

Problem polega jednak na tym, że przy planie zwiedzania Paryża w jeden dzień bardzo łatwo wpaść w pułapkę pod tytułem „wejdziemy tylko na chwilę”. W praktyce taka chwila potrafi zamienić się w pół dnia.

Dlatego przed wyjazdem warto uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie, czego oczekujemy od tego miejsca. Jeśli ktoś marzy o spokojnym zwiedzaniu muzeum i oglądaniu najważniejszych dzieł, najlepiej zarezerwować na Luwr osobny dzień albo przynajmniej pół dnia.

Przy szybkim city breaku dużo rozsądniejszym rozwiązaniem może być po prostu zobaczenie kompleksu z zewnątrz, wejście na dziedziniec i nacieszenie się atmosferą tego miejsca.

My właśnie na taką opcję się zdecydowaliśmy. Dzięki temu mogliśmy spokojnie zobaczyć najważniejsze części kompleksu, zrobić kilka zdjęć przy piramidzie i chwilę odpocząć bez presji biegania po muzealnych salach.

Po obejrzeniu głównego dziedzińca przespacerowaliśmy się jeszcze przez Ogród Tuileries. To jedno z tych miejsc, które pozwalają na chwilę odetchnąć od miejskiego zgiełku

Szerokie alejki, zadbana zieleń i liczne miejsca do odpoczynku sprawiają, że jest to bardzo przyjemny fragment spaceru pomiędzy kolejnymi atrakcjami.

Warto też przygotować się na spore tłumy. Luwr praktycznie o każdej porze dnia przyciąga ogromne ilości turystów, a kolejki do wejścia potrafią być naprawdę długie. Jeśli ktoś planuje wejście do środka, zdecydowanie warto kupić bilety wcześniej przez internet.

Obiad w okolicach Luwru. Idealny moment na dłuższą przerwę

Po zwiedzaniu okolic Luwru postanowiliśmy zrobić dłuższą przerwę na obiad. Po kilku godzinach chodzenia zaczęliśmy już odczuwać pierwsze oznaki zmęczenia, a podróżując z dzieckiem szybko nauczyliśmy się jednego. Lepiej zatrzymać się na spokojny posiłek trochę wcześniej niż później walczyć z głodem i spadkiem energii.

W okolicach Luwru i Ogrodu Tuileries nie brakuje restauracji, kawiarni i niewielkich bistro, dlatego znalezienie miejsca na obiad nie stanowiło żadnego problemu. To był dobry moment, żeby na chwilę usiąść, odpocząć i nabrać sił przed drugą częścią zwiedzania.

Po solidnej przerwie ruszyliśmy dalej w stronę jednego z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków w całym Paryżu, czyli katedry Notre-Dame.

8. Notre-Dame. Serce historycznego Paryża

Spacerując dalej w stronę Sekwany, dotarliśmy do miejsca, które dla wielu osób jest prawdziwym symbolem historycznego Paryża. Notre-Dame to jedna z najbardziej znanych katedr na świecie i nawet po tylu latach nadal robi ogromne wrażenie.

Już z daleka widać charakterystyczne wieże i monumentalną fasadę świątyni, która przez setki lat była świadkiem najważniejszych wydarzeń w historii Francji. Budowę katedry rozpoczęto już w XII wieku, a jej gotycka architektura do dziś uznawana jest za jeden z najważniejszych przykładów tego stylu w Europie.

I chyba każdy pamięta pożar z 2019 roku, kiedy cały świat obserwował dramatyczne zdjęcia płonącego dachu i zawalonej iglicy. Dla wielu osób był to moment, który pokazał, jak ważnym symbolem dla Francuzów i całego świata jest Notre-Dame. 

Na szczęście katedra została odbudowana i ponownie otwarta dla odwiedzających, dlatego postanowiliśmy wejść do środka chociaż na chwilę.

I szczerze mówiąc, wnętrze jest naprawdęimponujące. Ogromna przestrzeń, wysokie sklepienia, witraże i charakterystyczny półmrok tworzą wyjątkowy klimat, którego trudno doświadczyć na zdjęciach czy filmach.

Nawet osoby, które na co dzień nie interesują się architekturą sakralną, prawdopodobnie zatrzymają się tutaj na dłużej niż planowały.
Okolica wokół Notre-Dame również ma wyjątkowy klimat. Spacer nad Sekwaną, uliczni artyści, mostki i zabytkowe kamienice sprawiają, że właśnie tutaj bardzo mocno czuć atmosferę starego Paryża. I nawet gdyby sama katedra była zamknięta, warto przyjść tutaj choćby dla tego klimatu.

To także kolejne miejsce w Paryżu, gdzie trzeba mieć z tyłu głowy kwestie bezpieczeństwa i uważać na swoje rzeczy. Przy największych atrakcjach turystycznych tłumy ludzi niestety przyciągają również kieszonkowców, dlatego telefon, dokumenty i plecak najlepiej cały czas mieć pod kontrolą.

Dla nas był to zdecydowanie jeden z najbardziej klimatycznych momentów całego dnia. Bo o ile Wieża Eiffla czy Łuk Triumfalny robią wrażenie swoją skalą, tak właśnie okolice Notre-Dame najbardziej przypominają ten filmowy, romantyczny Paryż, który większość osób ma w głowie przed pierwszym przyjazdem do miasta.

Kiedy odpuściliśmy katedrę ruszyliśmy dalej w stronę nieco spokojniejszej części miasta.

9. Le Petit Prince Store. Mały, klimatyczny przystanek w środku wielkiego miasta

Kolejnym przystankiem na naszej trasie było miejsce, które szczególnie spodobało się naszej małej podróżniczce

To miejsce raczej nie pojawia się w klasycznych przewodnikach po Paryżu ani w większości gotowych tras zwiedzania, ale właśnie dzięki temu ma swój wyjątkowy klimat.

Le Petit Prince Store to niewielki sklep inspirowany książką „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, czyli jednej z najbardziej znanych francuskich historii na świecie.

Już samo wejście do środka robi bardzo przyjemne wrażenie. Mnóstwo ilustracji, cytatów, figurek i drobiazgów związanych z książką sprawia, że miejsce ma naprawdę wyjątkowy klimat.

Dla dzieci to po prostu fajny i kolorowy przystanek, ale dorośli prawdopodobnie też szybko poczują tutaj ten charakterystyczny, trochę nostalgiczny klimat znany z książki.

I właśnie dlatego ten punkt idealnie sprawdził się w środku intensywnego dnia zwiedzania.

To również dobry moment, żeby na chwilę zwolnić tempo. Usiąść gdzieś w okolicy, napić się kawy albo zjeść deser przed dalszą częścią trasy. 

Przy całodziennym zwiedzaniu Paryża takie krótkie przerwy naprawdę robią różnicę, szczególnie jeśli podróżuje się z dzieckiem.

Warto też wspomnieć, że okolica sama w sobie jest bardzo przyjemna do spacerowania. Wąskie uliczki, niewielkie kawiarnie i spokojniejszy klimat mocno kontrastują z zatłoczonymi okolicami Wieży Eiffla czy Luwru. To właśnie tutaj można poczuć trochę bardziej lokalny charakter miasta.

My spędziliśmy tutaj zdecydowanie mniej czasu niż przy największych atrakcjach, ale był to jednocześnie przystanek, który dobrze zrównoważył cały dzień.

Po drodze zajrzeliśmy też do niewielkiego sklepu z tradycyjnymi francuskimi makaronikami. Trudno było przejść obok obojętnie, więc kupiliśmy małe pudełeczko z kilkoma różnymi smakami. Były wśród nich zarówno klasyczne warianty, jak i bardziej oryginalne kompozycje, których wcześniej nie mieliśmy okazji spróbować.

Dla Małolaty największą frajdą było oczywiście wybranie smaków, które później testowaliśmy podczas dalszego spaceru.

Przy tak intensywnym planie nie chodzi przecież tylko o odhaczanie kolejnych zabytków, ale też o zwykłe cieszenie się atmosferą miasta.

To był też moment, kiedy zaczęliśmy już powoli czuć w nogach cały dzień chodzenia. I właśnie dlatego utwierdziliśmy się w przekonaniu, że przy planie jednodniowym naprawdę warto rozsądnie rozkładać siły i korzystać czasem z metra albo szybkich przejazdów, zamiast próbować wszędzie dojść pieszo.

Na szczęście przed nami został już tylko jeden, bardzo przyjemny finał całego dnia. Wieczorny rejs po Sekwanie, który okazał się idealnym zakończeniem naszej jednodniowej przygody w Paryżu.

Wieczorny rejs po Sekwanie. Najlepsze zakończenie dnia w Paryżu

Po całym dniu chodzenia, zwiedzania i przemieszczania się między kolejnymi atrakcjami przyszedł czas na coś zdecydowanie spokojniejszego.

I muszę przyznać że trudno było wymyślić lepsze zakończenie tego dnia niż wieczorny rejs po Sekwanie.

To właśnie wtedy Paryż zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż za dnia. Miasto powoli zwalnia, pojawiają się światła odbijające się w wodzie, a najbardziej znane zabytki nabierają zupełnie innego klimatu.

Podczas rejsu można zobaczyć między innymi:

• Wieżę Eiffla
• okolice Luwru
• mosty nad Sekwaną
• Notre-Dame
• historyczne kamienice ciągnące się wzdłuż rzeki

I co najważniejsze, wszystko to bez kolejnych kilometrów spacerowania.

Po intensywnym dniu była to naprawdę świetna opcja, szczególnie podróżując z dzieckiem i starszą osobą. Zamiast kolejnego marszu można po prostu usiąść, odpocząć i oglądać Paryż z zupełnie innej perspektywy.

Wieczorem miasto faktycznie zasługuje na swój słynny przydomek “Miasto Świateł”. Szczególnie moment, kiedy Wieża Eiffla zaczyna świecić po zmroku, robi naprawdę niesamowite wrażenie i idealnie zamyka cały dzień zwiedzania.

Czy da się zwiedzić Paryż w jeden dzień?

Naszym zdaniem tak. I prawdę mówiąc, po tym wyjeździe mamy wrażenie, że przy dobrze ułożonej trasie można zobaczyć naprawdę dużo, nawet podróżując z dzieckiem i starszą osobą.

Kluczem jest po prostu rozsądne tempo i zaakceptowanie tego, że w jeden dzień nie zobaczy się wszystkiego.

Zamiast próbować zaliczać kolejne atrakcje na siłę, dużo lepiej skupić się na tych miejscach, które naprawdę chce się poczuć i zapamiętać. Nam taki sposób zwiedzania sprawdził się dużo bardziej niż gonitwa od punktu do punktu.

I warto też powiedzieć uczciwie o jednej rzeczy, bo wiele osób przed pierwszym wyjazdem do Paryża zastanawia się dziś nie tylko nad tym, co zobaczyć, ale też jak wygląda samo miasto i czy jest tam bezpiecznie.

Paryż potrafi zachwycić, ale momentami potrafi też zaskoczyć. To nie jest już idealna pocztówka znana z filmów i Instagrama. 

W wielu miejscach widać tłumy turystów, hałas, brudniejsze ulice czy problem bezdomności. Zdarza się też natknąć na namioty i prowizoryczne obozowiska migrantów, szczególnie w niektórych częściach miasta i okolicach większych dworców. Dla części osób może to być spore zderzenie z wyobrażeniem romantycznego Paryża.
Jednocześnie trzeba uczciwie powiedzieć, że wokół samego bezpieczeństwa narosło też sporo przesadzonych historii i internetowych straszaków. Po przeczytaniu różnych opinii przed wyjazdem można odnieść wrażenie, że w Paryżu człowiek co chwilę będzie musiał uciekać przed kieszonkowcami albo czuć zagrożenie na ulicach. Nasze odczucia po tym dniu były jednak dużo spokojniejsze.

Tak, trzeba uważać na swoje rzeczy, szczególnie przy największych atrakcjach turystycznych i w metrze. Tak samo jak w praktycznie każdej dużej europejskiej stolicy. Kieszonkowcy faktycznie są problemem, szczególnie w tłumie pod Wieżą Eiffla, przy Luwrze czy na zatłoczonych stacjach metra.

Wystarczy jednak podstawowa ostrożność, żeby uniknąć problemów.

Przez cały nasz pobyt nie mieliśmy sytuacji, żeby ktoś wzbudził w nas realne poczucie zagrożenia. Bardziej od niebezpiecznego miasta Paryż momentami wydawał nam się po prostu bardzo chaotyczny, głośny i intensywny. 

I chyba właśnie do tego najlepiej być przygotowanym przed przyjazdem.
Mimo tych wszystkich mniej idealnych stron miasto nadal ma w sobie coś wyjątkowego.

Wystarczy wieczorny widok na oświetloną Wieżę Eiffla, spacer nad Sekwaną albo zwykła kawa wypita gdzieś w bocznej uliczce, żeby zrozumieć, dlaczego ludzie wciąż wracają tutaj z całego świata.

I chyba właśnie dlatego warto zobaczyć Paryż chociaż raz na własne oczy. Nawet jeśli nie jest już tak idealny, jak na filmach.